Rano, tak jak od kilku dni, w deszczu. Do pracy dojeżdżam mokry i na zabrudzonym rowerze. Ale zabrudzonym nie tak bardzo, bo pojechałem przez Monte Cassino zamiast przez Jasne Błonia, więc nie pochlapałem się rozmoczonym szutrem.
Powrót za to przy całkiem ładnej pogodzie. Okazuje się, że po 16 może być jeszcze całkiem jasno ;) Dla równowagi - bardzo wietrznie.
Komentarze (6)
Zapraszam(y) w imieniu swoim i, jak mniemam, organizatorów :P
A cynk na głównej był jakiś czas temu. Dzięki niemu zresztą dowiedziałem się o wydarzeniu.
I tak cicho siedzicie? Ani recenzji na blogu, ani cynku na głównej?
Też sobie ostrzę kły na rzeczoną prezentację... a zdradzę przy okazji (po raz pierwszy publicznie!) że mam wizję nawiedzenia Gruzji... na monocyklu. :))
mors, my właśnie w poniedziałek wieczorem uczestniczylim w pokazie organizowanym tamże. To cała seria spotkań organizowanych od dłuższego czasu cyklicznie, ale dopiero teraz udało się nam tam dotrzeć. Na to linkowane przez Ciebie też się wybieramy. :)