W drodze powrotnej zajeżdżam do rowerowego po komplet linek hamulcowych, jedną przerzutkową (drugą wymieniłem miesiąc temu) i pancerze. Do tego "przelotki", końcowki. Wieczór upłynął mi pod znakiem wymiany tego całego tałatajstwa. Majsterkowania nie lubię, ale muszę przyznać, że efekt mnie zaskoczył pozytywnie, szczególnie, że pracę urozmaicałem sobie nalewką aronia - wiśnia. Mniam.
Biegi zmienia się lekko i płynnie. Z tyłu. Bo z przodu nie działają, ale to dlatego, że przerzutka, a w sumie to sprężyna się strasznie ostatnio zapiaszczyła. Oczyściłem ją, lecz mimo to będę musiał jeszcze nad nią popracować, żeby zrzucała i wrzucała tak jak należy. Pozostałe linki - bez zarzutu i, co ważne, zrobione za darmochę.
Aha. Zdecydowałem się na zwykłe linki, 3 zł sztuka. Były jeszcze teflonowe po 15 zł. Ciekawe czy różnica w pracy jest tego warta?
Komentarze (7)
Przy okazji wyjaśniło się, na co tak oszczędzał. ;))
Nie warto. Jak nie masz superprecyzyjnego napędu najwyższej półki na 11-rzędowej kasecie to zwykła linka ogarnia bez problemu. Najważniejsze są czyste i gładkie w środku pancerze, dobrze podocinane i ułożone.
Yurek55 - jakby się dało to bym dał znaczek "lubię to" :)
Michuss - oczywiście, że nie warto. Oczywiście również, że się nie znam, ale wydawanie 5 razy więcej za kawałek materiału używanego w niemodnych patelniach nie może być dobrym wyborem :)