Przed wyjazdem rytuał, czyli wspólne śniadanie z A. Od jakiegoś czasu praktykujemy dzień w dzień, mimo, że wymaga to pobudki o pół godziny wcześniej. Ale zaprawdę powiadam Wam - pyszne bułki z pobliskiej piekarni, niejakie "kwaśniaki", które po przekrojeniu są czymś na podobieństwo dwóch piętek chleba razowego, do tego w tak doborowym towarzystwie, są tego warte ;) Niniejszym przedkładam zdjęcie wzmiankowanej piekarni. Zakład ma długoletnią tradycję, istnieje od 1947 roku i, co ciekawe, jest jednym z dwóch w Szczecinie, gdzie pieczywo piecze się na miejscu.
Powrót z pracy w towarzystwie wspomnianej A. Jedziemy razem do optyka, gdzie Rzeczona stoi na straży rowerów, a ja dobieram oprawki. A potem jeszcze do, można by rzec, rowerowej knajpy, do Stojaków, gdzie mają świetną kawę, konkretnie ...ekhm... latte. A oprócz tego wegetariańskie, jak się okazało, pyszne burgery - sos ziołowo pomidorowy własnej roboty, rukola, kotlet warzywny z orzechami. Niebo w gębie. Do tego wystrój - piękny, zielony rower marki Polka Bikes na ścianie. Oj, nie spodobało by się tu ministrowi Waszczykowskiemu, oj nie... Ale dobra, miało nie być polityki... ;)
Komentarze (13)
Eranis, no wiesz... Gustav mógłby być Twoim synem... :>
Ja bym pisał, że mają sklep przyfabryczny/przypiekarniany, bo tak to mało się nie otarliśmy o Tryb. Konst. ;)
Nie dalej jak wczoraj też się stołowałem w takiej piekarni z własną piekarnią ;)) i co ciekawe, ceny tamże są (minimalnie) wyższe niż w supermarketach. O_O Ale i tak nie dam zarobić zachodnim koncernom. ;p
Pieką w piekarni, a z niej rozwożą w różne części miasta, do SKLEPÓW z pieczywem. Tutaj wszystko jest na miejscu - z tyłu pieką, z przodu sprzedają. Teraz jaśniej? :P ;)
Super knajpa! Że tak powiem... w 100% pode mnie ;) jak tylko kiedyś na dłużej zatrzymam się w Szczecinie to nie omieszkam nawiedzić. Dla ministra. A co :)