Pogoda paskudna, choć mogło być gorzej (nie lało, tylko mżyło). Jazda powolna, bo nie chciałem zaświnić siebie ani roweru. Nie udało się. W drodze powrotnej zahaczam więc o myjnię przy Staszica. Spłukuję z roweru piach i błoto - lśni. Ale kilka minut później, gdy przejeżdżam ten kilometr dzielący mnie od domu, znowu jest zapiaszczony. Uroki takiej "zimy", o wiele bardziej wolę mróz niż te kilka stopni na plusie.
Dzisiaj znalazłem na stravie ciekawą mapę, obrazującą gdzie najczęściej jeżdżą użytkownicy tej aplikacji. Polecam ;)