Dzisiaj przyszły nowe opony, które od razu założyłem. Poprzednie to Schwalbe Road Cruiser, kupione dość przypadkowo w lipcu 2014. Przejechałem na nich około 12000 km - tylna (przełożona jakiś czas temu z przodu) mogła by jeszcze od biedy posłużyć, przednia (dawniej tylna) nie nadawała się już do niczego. Za namową A. wziąłem tym razem Schwalbe Marathon Plus, które to mają opinię nieprzebijalnych. Oprócz tego są sporo cieńsze od poprzedniczek (700 x 35C vs. 700 x 40C), a więc jedzie się lżej, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Dziwne, bo widzę na stronie producenta, że te nowe są cięższe...
Po pracy zajeżdżam na 26. Kwietnia, do sklepu Madbike odebrać dwa łańcuchy na zmianę do Hanki, po klocki hamulcowe i pełne błotniki. Mam już dość pochlapanych pleców, spodni i facjaty. Poza tym, w obecnej sytuacji, gdy jest Hanka, author w moim zamierzeniu ma być czymś w rodzaju trekkinga do spokojnej, komunikacyjnej, wycieczkowej, jednym słowem bagażnikowej jazdy. Kolcki wymieniłem, a przy błotnikach pojawił się niemały problem (konkretnie z mocowaniem do widelca) i będę musiał skorzystać jednak z pomocy fachowców.
Na tych road cruiserach złapałem sporo gum, a w dodatku były trochę za szerokie jak na moje potrzeby. Pamiętam rozczarowanie pierwszą jazdą, zaraz po ich założeniu. Te - jak na razie super.
Ja też w Czesi mam zwykłe Marathony. Jak kupowałam to strasznie było mi żal na nie kasy, ale odpukać od kilku lat zero kapcia. A przebieg to nawet nie wiem jaki mogą mieć ale spokojnie ponad 10 tysięcy, nie pamiętam kiedy je zakładałam, chyba w 2013 roku. Będziesz Panie zadowolony z zakupu :)
ja mam zwykłe marathony w obu rowerach i jest ogień! pancerne sku*****************wo, jeszcze ani jednego przebicia :D ogólnie te opony mają potencjał, przy mojej wadze, LEKKO na 20kkm, w giancie już 8kkm i nadal jak nowe :) a wersja plus to jeszcze bardziej zaawansowany czołg. Wagą się nie ma co przejmować