DPD

Piątek, 29 stycznia 2016 · Komentarze(18)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

Rano nadspodziewanie sucho, dosłownie. Asfalt suchy jak pieprz. I bardzo dobrze.

W drodze powrotnej podobnie - przyjeżdża po mnie do portu A., a potem razem jedziemy przez kilka miejsc, gdzie trzeba było pozałatwiać sprawy. Na koniec rozpusta - pyszne rollo i falafel w onlykebab koło Fali. Pyszota.


Komentarze (18)

Może nie vege z nazwy, ale pewnie byś się zdziwił jak ciężko znaleźć pizzę mrożoną lub pierogi ruskie bez tłuszczu zwierzęcego, jogurtów bez żelatyny albo surówek bez informacji, że mogą zawierać ryby i skorupiaki.

Choć na przełomie tych kilkunastu lat widzę spory postęp.

Jadąc rowerem nie jem. Słucham muzy, książek, ratuję swoje życie w walce z kierowcami. Na to już nie mam czasu :)

Trollking 22:44 wtorek, 2 lutego 2016

Smalec w wege?! O_O_O_O Nieźle.
Ogród to 1/3 mojego życia, niestety. Ale dzikie żarcie to takie, które można zerwać w czasie jazdy na rowerze :) np. pokrzywy, tarniny, dzikie róże, mlecze i inksze.
PS. ja osobiście jestem umiarkowanym mięsosceptykiem. :)

mors 22:28 wtorek, 2 lutego 2016

Moja dzikość polega na tym, że jak coś nie ucieka to mogę żreć. Lub: jeśli brzydko pachnie i już nie ucieka to tym bardziej :)

A na poważnie. Raz jadłem tort pokrzywowy (chyba?) - pycha! A w wolnych chwilach nie mam niestety czasu na rycie w ogródku, więc w zamian wypatruję żelatynę i smalec w niby wegetariańskich produktach... Z tym jest mega masakra.

Trollking 22:20 wtorek, 2 lutego 2016

Nawet nie wiem, czy(m) to pachnie. ;]

O pokrzywach i innym dzikim (darmowym i antyimportowym) żarciu było u mnie sporo wpisów w 2015. Kto jak kto, ale wege powinien się orientować, co można zjeść na dziko. ;>

mors 22:07 wtorek, 2 lutego 2016

Też w sumie nie pytałem w przedszkolach, ale w nieznajomość kebabów nie uwierzę. No bo nie. I nie :)

A pokrzywy podobno samo zdrowie.

Trollking 21:55 wtorek, 2 lutego 2016

A ja pytałem! :D

michuss 07:42 wtorek, 2 lutego 2016

PS. nigdy też nie pytałem o nikogo w przedszkolach. ;)

mors 23:04 poniedziałek, 1 lutego 2016

No wiesz? Nawet nigdy nie stałem koło kebaba. :D
Wolałbym do końca życia jeść przydomowe pokrzywy. ;p

mors 23:03 poniedziałek, 1 lutego 2016

Morsie - rozumiem, że nigdy nie jadłeś kebaba? :)

Trollking 22:27 poniedziałek, 1 lutego 2016

Wy, miastowi, to najlepiej zacznijcie już kompleksowo przechodzić na język arabski, bo bez niego to niedługo ani nic nie zjecie na mieście ani nie zapytacie o Zosię i Miriam... ;)

mors 22:16 poniedziałek, 1 lutego 2016

:)

Kiedyś mówiąc słowo "falafel" w kebabowniach czułem się jak pedofil pytający o to, kiedy mała Zosia wyjdzie z przedszkola. I podobny wzrok napotykałem ze strony obsługi.

Teraz na szczęście jest już lepiej i nawet w sieciówkach serwują ten genialny produkt.

I to jeszcze przed imigrantami i gwałtami :)

Trollking 22:06 poniedziałek, 1 lutego 2016

Trollking - nie inaczej. Czasami zamawiam sobie rolkę z mięsem i proszę o dorzucenie dwóch. Pyycha! :)

michuss 21:31 poniedziałek, 1 lutego 2016

Nie znam ŻADNEGO osobnika jedzącego na co dzień mięso, który by nie przyznał, że falafele są pyszne. Bo są :) Polecam!

Trollking 20:40 poniedziałek, 1 lutego 2016

Innowacyjne. ;)
Falafel - pierwsze słyszę, kojarzy mi się tylko z Rafalalą. ;D;D

mors 00:53 poniedziałek, 1 lutego 2016

Onlykebab rządzi! :) A kiszona rzepa wymiata, szkoda, że tak mało jej dają!

maccacus 21:51 sobota, 30 stycznia 2016

Falafele rządzą!!!! :) mniam.

Trollking 21:15 piątek, 29 stycznia 2016

Jak dziwnie by to nie brzmiało - kiszona rzepa ;)

michuss 20:32 piątek, 29 stycznia 2016

A to różowe to co to?

starszapani 20:06 piątek, 29 stycznia 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!