Po niemal bezrowerowym weekendzie przyszła kolej na poniedziałek. Było wiadomo, że pogoda ma być super, więc trzeba było wymyślić okrężny powrót do domu z pracy. Tym razem padło na Pyrzyce, w których dość dawno nie byłem. Żeby było ciekawiej zrobiłem sobie rundkę po "witkowskich włościach", w tym po dziurawej, fatalnej do jazdy na Hance trylince w Przewłokach. Wynagrodziła mi to niezapomniana panorama Strzebielewa znad brzegu Małej Iny ;)
Wiatr dzisiaj jakiś niezdecydowany. Ciężko powiedzieć kiedy mi pomagał. Właściwie to cały czas przeszkadzał, nie jakoś bardzo, ale przeszkadzał. Do tego ciepło - pierwszy raz w jednej koszulce. Za to bez pulsometru - zaraz po starcie zaczął wariować, pokazywać wartości powyżej 200. Jedyny trop jaki mam, nie wiem czy słuszny, że nie miałem kurtki, a koło czujnika majtał się przewód słuchawek od empetrójki. Może to to? Bo dziś rano jechałem bez muzyki i wszystko było ok.
Wjazd DDRką do witkowskiego księstwa. Widoczna tablica reklamowa po prawej stronie.
Ciekawa rzecz z tym pulsometrem. Ja mam to samo i jak się robiło ciepło to mi wariował, a to też pokazywał wartości powyżej 200 a to gubi sygnał. W efekcie poszedł w lecie w kąt i jeżdżę bez. W sumie to mi o nim przypomniałeś :)
Jurek, na chłopski rozum, możliwe, że się mylę, ale to jedyny sensowny trop: stanowiła jakąś tam izolację tego czujnika od "środowiska zewnętrznego". Wcześniej jeździłem z empetrójką i problemów nigdy nie było. Pojawiły się przy pierwszej jeździe bez kurtki, więc... Może to to? ;)