Z A. nad Jezioro Nowowarpieńskie

Niedziela, 17 kwietnia 2016 · Komentarze(18)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Jezioro Piaski-Nowe Warpno-Rieth-Ludwigshof-Glashutte-Grunhof-Pampow-Blankensee-Dobra-Sławoszewo-Bartoszewo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-NIEBUSZEWO)

MAPA

Planowaliśmy ten wypad od dłuższego czasu, w planach była fiszbuła w Nowym Warpnie.

Wyjechaliśmy dopiero około 11 - pobudka przed 10, więc wreszcie można się było wyspać. Trasa standardowa aż do Tanowa, gdzie pokazuję Agnieszce szutrowy objazd długich prostych na szosie do Dobieszczyna. Pamiętałem tę drogę w lepszym stanie, teraz powyłaziły małe kamyki i trochę rzuca.

Szosą do Dobieszczyna jedziemy kawałek i koło leśniczówki Zalesie zjeżdżamy na zamknięty dla samochodów asfalt w kierunku Jeziora Piaski. Zakaz jazdy zakazem jazdy, ale mimo wszystko wyprzedzała nas osobówka na tym odcinku - rejestracja PZL, więc zapewne uroki nawigacji ;)

Nad Piaskami krótki postój - zawsze wspominam tu nocną eskapdę na fotografowanie księżyca w pełni i wino wypite tamże przy blasku wyżej wzmiankowanego. Z Piasków szybko się ewakuujemy do Nowego Warpna. Wieje mocno z zachodu, co da się odczuć szczególnie na wjazdówce do miejscowości. W Warpnie objeżdżamy brzeg jeziora i wypijamy kawę z mlekiem. Odjeżdzamy bardzo szybko, bo podczas postoju człowiek od razu się wyziębia.

Kolejny etap to nowa DDRka do Rieth, a raczej tylko do granicy. Wybudowana bodaj dwa lata temu, gładka, asfaltowa aż do samego mostku granicznego. Tam, już po niemieckiej stronie, kończy się wysypanymi, pokruszonymi cegłami :) Przynajmniej raz jakaś odmiana :P

W Rieth pustki, zajeżdżamy do przystani, a potem kierujemy się na wieżę widokową. Imbiss po drodze niby zamknięty (brama), ale już okienko otwarte na oścież. Ki czort? :) Z wieży rzucamy okiem w kierunku wyspy Wolin, a potem zaczynamy powoli zbierać się w stronę domu.

Na odcinku po kolejce wąskotorowej przemiłe spotkanie. Krzysiek (monter), Mirek (srk23), Janusz i Jaszek jadą na swoich mega wypasionych "tłenty-najnerach" trasę szlakiem "Randow Kleinbahn". Pociskają już od rana, ale przez naprawdę dzikie ostępy :) Wymieniamy parę zdań, w tym słyszymy słowa podziwu na temat starszejpani, po czym ruszamy każdy w swoją stronę.

Następuje żmudne nakręcanie kilometrów ze świadomością, że w Sławoszewie, w gospodzie Zjawa coś zjemy. Najgorzej jest między Glashutte i Grunhof, gdzie przeszkadza bardzo silny i, co gorsza, zimny wiatr. W końcu jednak przekraczamy granicę, migusiem pokonujemy DDRkę do Dobrej i przez Grzepnicę docieramy do Sławoszewa.

Jedzenie bardzo dobre, zaświadczam, że od 11 listopada, kiedy byliśmy tutaj ostatni raz, nic się nie zmieniło. A. bierze zupkę piwną, a ja, podobnie jak ostatnio, kartacze w sosie grzybowym. Do tego fortuna mirabelka na spółę i można jechać dalej.

W domu meldujemy się około 18.30, z ciśnieniem podniesionym przez masy rolkarzy wokół Arkonki.




















Komentarze (18)

Liczyłem, że E. ma różowy garnek :( przemalujcie go! ;>

mors 19:59 piątek, 22 kwietnia 2016

strus, to masz dobrą okazję, żeby zrobić tę dwusetkę, bo tyle Ci pewnie wyjdzie ze Stargardu.

rmk, dziękuję za pochlebstwa ;)

Jaszek, właśnie, bardzo dawno nie było okazji widzieć się w takich okolicznościach. Swoją drogą wielka szkoda, że się BS`owo wypaliłeś, bo lubiłem Twoje relacje
P. S. Wyglądał zupełnie jak tłenyty najner ;)

leszczyk, Jarro - kartacze z czystym sumieniem polecam, do tego piwko, bo mają dość fajny wybór ;)

michuss 06:38 środa, 20 kwietnia 2016

Miło było spotkać.
PZL''a spotkaliśmy w tym samym miejscu, pewnie wracał :-)

PS. Chciałbym zdementować doniesienia, ja tylko tłenty sześć :-D

Jaszek 22:10 wtorek, 19 kwietnia 2016

W końcu jakieś porządne fotki na bs-ie :)

rmk 17:43 wtorek, 19 kwietnia 2016

Nowe Warpno - chciałbym tam zawitać w tym roku ale dla mnie to większa wyprawa ,gratuluję kolejnej wspólnej setki.

strus 16:02 wtorek, 19 kwietnia 2016

Racja, też przepyszna :)

starszapani 21:26 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Masz rację, choć śliwkowa idzie z mirabelkową łeb w łeb ;)

michuss 21:15 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Aa już wiem czemu w kasku - dla bezpieczeństwa po zupce piwnej i browarku (notabene Mirabelkowa Fortunka jest chyba najsmaczniejsza ze wszystkich). Paznokcie zrobione - można jeździć :)

starszapani 21:00 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Aga - super wyglądasz w kasku, no i jeszcze boska czerwień na pazurkach! :)

Kot 14:32 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Zawsze na trasie bardzo miło spotkać znanych i bardzo lubianych bikerów, dlatego raz jeszcze serdecznie Was pozdrawiam (szczególnie Agnieszkę, z którą mogłem po raz pierwszy spotkać się w realu.

srk23 13:21 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Interesująca informacja o kartaczach. Że też ja wcześniej nie widziałem :) Kolejna setka "pyknięta" w niezłym tempie

Jarro 06:50 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Kask Giro pasuje do stylówki :-) Fajny , wycieczkowy dla Was dystans. Kuszą mnie te cepeliny ze Sławoszewa.

leszczyk 06:11 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

PZL - powiat złotowski, woj wielkopolskie.
Ładnemu we wszystkim ładnie..., nawet z miską na głowie.

yurek55 21:26 niedziela, 17 kwietnia 2016

...właśnie o tym mówię... jeśli o rejestracje PO (czyli "sam" Poznań) najczęściej mam rzadko obawy, gdy je widzę, to na przykład połączenie: BMW + PZ powoduje u mnie pięcioliterowe drganie serca...

Trollking 21:19 niedziela, 17 kwietnia 2016

Mnie PZL kojarzy się z busami wiozącymi pracowników za granicę - często mnie mijały na trasie Stargard - Szczecin, jadąc po tej dwupasmowej trasie 130 i więcej km/h. Zresztą jeden z nich rozbił się pod Stargardem kilka lat temu, były ofiary śmiertelne.

michuss 21:06 niedziela, 17 kwietnia 2016

PZL - toż ta zaraza dojeżdża tak daleko? Jakbyś kiedyś widział podpoznańskie rejestracje z początkiem PZ to uciekaj. Ja robię to codziennie :)

Znów seta... nie nadążam za Wami :)

Trollking 20:57 niedziela, 17 kwietnia 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!