Kulinarnie po okolicy

Wtorek, 3 maja 2016 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Dobieszczyn-Hintersee-Rieth-Gunica-Tanowo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-NIEBUSZEWO)

MAPA

Planowaliśmy na dzisiaj dzień porządków w domu i z rowerami. Ale okazało się, że pogoda jest tak wiosenna, że grzechem byłoby siedzieć w chałupie. Postanowiliśmy pojechać więc na polecaną na łamach BS`a fiszbułę do Rieth, a konkretniej na jej odmianę o wdzięcznej nazwie "hackerle".

Po przebiciu się przez Park Kasprowicza, zatłoczony dziś do granic możliwości, co i niedziwne, pokonaniu nużącej prostej do Dobieszczyna przekraczamy granicę pod Hintersee. Na wlocie do tejże miejscowości spotykamy Mirka, z którym chwilę dyskutujemy. Przekazuje nam ponurą wieść, że w Rieth fiszbułý nie zjemy, zrobimy to za to w Altwarp. No niestety, aż tam to się nie wybieramy ;) Na szczęście pozyskujemy cenne informacje na temat tego, gdzie jeszcze można w Rieth dobrze zjeść. I jedno szczęście, bo imbiss jest faktycznie zamknięty (tam można zjeść tylko w piątki, weekendy i niemieckie święta).

Wybieramy lokal o nazwie Klagenfurt Caffe czy jakoś tak, mniej więcej na przeciwko kościoła, w podwórzu. W starym, ceglanym budynku mieści się kafejka serwująca ciasta własnej (podobno codziennej) roboty. Do tego kawa z ekspresu, no żyć nie umierać, choć fiszbuły trochę szkoda. Wybieramy wiśniowe i malinowe torciki, rezygnujemy z, zapewne niemniej pysznego, sernika i rabarbarowca. Stosowne fotografie poniżej.

Następnie, nieźle posileni, aczkolwiek wciąż niepełni, jedziemy przez nową DDRkę w kierunku Nowego Warpna, potem przy Jeziorze Piaski asfaltem aż do szosy Dobieszczyn - Tanowo, którą już dzisiaj jechaliśmy. Odbijamy jednak w szuter i do Tanowa docieramy przez Gunicę. Naszym kolejnym, oczywiście kulinarnym celem, jest polecana przez lokalnych rowerzystów Lawendowa Weranda. Cóż, jeżeli brać pod uwagę pierwsze wrażenia to Zjawa zostawia Werandę w pokonanym polu - raz, że bardzo długo czekaliśmy na złożenie zamówienia (prawie już wychodziliśmy), dwa, że na koniec okazało się, że z interesującej (i imponującej) karty dań niemal niczego na co mieliśmy ochotę nie ma. Ale, jak już wspomniała A. w swojej relacji, to co zamówiliśmy było bardzo dobre - ja wziąłem makaron z sosem pomidorowym, kurczakiem i suszonymi pomidorami, a Rzeczona sałatkę szefa.

Posileni i wreszcie najedzeni (przynajmniej ja) ponownie przez park wracamy do domu, gdzie wreszcie można oddać się porządkom ;) Udany dzień i takaż majówka ;)














Komentarze (9)

Zemsta jest słodka ;) pokaż zaistniały incydent Eranis, myślę, że również powinna się ucieszyć. ;))

mors 20:13 niedziela, 8 maja 2016

mors, masz rację. Posypuję głowę popiołem, pisownia "nie" nigdy nie była mojo mocno strono ;)

michuss 09:06 czwartek, 5 maja 2016

a właśnie sie przymierzam do kolacji... :v

gustav 20:55 środa, 4 maja 2016

Zaraz, zaraz, chyba zaliczyłeś wpadkę: "nie dziwne"(akapit II)? Jak dla mnie dziwne, bo ''nie'' z przymiotnikami smaruje się łącznie. :>>
To samo "nie( )pełni" (akapit IV). :D

mors 20:23 środa, 4 maja 2016

Nono, majóweczka prima sort ;)
Widzę, że po Parczewie macie niezłe ssanko :D

starszapani 18:04 środa, 4 maja 2016

Ledwo z pracy wróciłem i od razu jestem bardzo głodny przez twoje fotki z jedzeniem.

strus 13:20 środa, 4 maja 2016

Jak dobrze pamiętam to w budynku wspomnianej przez ciebie kafejki w Rieth kiedyś znajdowała się mleczarnia, poza tym jak zawsze cieszę się z każdego spotkania na trasie ludzi "pozytywnie zakręconych" za jakich Was oboje uważam ;)))

srk23 13:19 środa, 4 maja 2016

Mam inne zdanie o Zjawie :) ale każdy wybiera co woli :)

Trendix 07:34 środa, 4 maja 2016

Ale smakołyki i jaka ciekawa trasa. Fajna jak zawsze relacja

davidbaluch 07:26 środa, 4 maja 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!