Do Warzymic na ratunek

Niedziela, 4 września 2016 · Komentarze(10)
Kategoria wycieczka
MAPA

Koleżanka po fachu co jakiś czas przyjeżdża do Szczecina. Okazało się, że tym razem wizyta była pechowa. Coś w jej aucie zaczęło szorować na wysokości Warzymic, więc zjechała na tamtejszy parking, a do pracy dojechała taksówką. Jak na dżentelmena przystało zrobiłem co? Zaproponowałem pomoc :P Na rowerze podjechałem na miejsce. Nie bez przygód, przy zjeździe z Sikorskiego w Bohaterów Warszawy, na tym krótkim lewoskręcie, na mokrym asfalcie... wywinąłem orła. Drugi raz w życiu taka przygoda. Normalnie pojechałem jak na lodzie. Praktycznie bez obrażeń, zdarta skóra na dłoni i łokciu.

W Warzymicach na szczęście okazało się, że awaria nie jest poważna i byłem w stanie ją sam na tym parkingu prowizorycznie usunąć, a samochodem dojechać do centrum. "Czerwony" został przypięty i potem, po dostarczeniu mnie tamże, na nim zrobiłem jeszcze rundkę w drodze do domu. Mocno mnie zresztą zlało na koniec - gdybym odpuścił zakupy w lidlu na Witkiewicza to pewnie dojechał bym suchy ;)

Komentarze (10)

Odpowiedź godna prawdziwego dżentelmena.

yurek55 18:01 czwartek, 8 września 2016

Można to tak określić.

michuss 11:21 czwartek, 8 września 2016

Trudno to wgl nazywać awarią. ;) Wynagrodziła Ci jakoś tyle fatygi i te straty własne? ;)

mors 21:51 poniedziałek, 5 września 2016

Trollking, też miałem Reksia. Żółtego. I też nie szczekam, może te nasze to był jakiś odrzut z eksportu :P

Wojtek, jak to "już"?! Przecież przez cały tydzień miałem przerwę. Myślałem, że mnie rozniesie. A poważnie - teraz, jak widzisz, bardzo ostrożnie sobie dawkuję kilometry i pewnie jeszcze przez dłuższy czas tak będzie :)

michuss 06:30 poniedziałek, 5 września 2016

To Ty już jeździsz na rowerze ?? a nie miałeś przerwy zrobić ?? :) coś o achillesie pisałeś :)

Trendix 23:28 niedziela, 4 września 2016

Cholera, dobrze że po "Reksiu" nie szczekam :)

Trollking 21:22 niedziela, 4 września 2016

Powiem Ci, że tak świadomie to rzeczywiście dopiero drugi raz ;)

W dzieciństwie miałem Slaloma, więc siłą rzeczy z saltami dawałem sobie na wstrzymanie :P

michuss 20:57 niedziela, 4 września 2016

Drugi raz w życiu szorowałeś asfalt??? Szczęściarzu Ty!!! ;)

Ja ma to opanowane od dziecka. Nawet na Salto wywinąłem kiedyś salto (na krawężniku) :)

Trollking 19:56 niedziela, 4 września 2016

Jurek, szorowała zwykła, plastikowa osłona silnika. Drobnostka, ale mocno dolegliwa przy jeździe ;)

Dzięki.

michuss 19:44 niedziela, 4 września 2016

Upadek to nic przyjemnego, współczuję. A szorować o ziemię może tłumik albo jakiś oderwany na wybojach plastik

yurek55 19:35 niedziela, 4 września 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!