Tytuł celowo w takiej dziwnej formie - wszak Mrzeżyno, przez które dziś jechałem, w latach czterdziestych miało stację kolei wąskotorowej o nazwie "Mrzeżno u Bałtyku".
Powrót do domu po trzebiatowskich, sylwestrowych "szaleństwach". Prawdę mówiąc, mimo zjedzenia wczesnego obiadu, byłem lekko niedysponowany. Ale zgodnie z przewidywaniami Wujka już w Mrzeżynie o wszelkich dolegliwościach zapomniałem. A od Niechorza mogłem już zapomnieć całkowicie, bo pojawił się nowy problem, towarzyszący mi do samego końca - deszcz. W połączeniu z temperaturą na poziomie 2-3 stopnie na plusie i silnym wiatrem z zachodu nie stanowiło to szczególnie udanej mieszanki.
Jazdę zakończyłem zgodnie z planem na stacji w Kamieniu Pomorskim. Stamtąd planowałem odjechać bezpośrednim osobowym do Szczecina o 16.52. Jako, że zjawiłem się o 15.30 okazało się, że o 15.52 odjeżdża wcześniejszy pociąg, ale tylko do Wysokiej Kamieńskiej, gdzie przesiadłem się na dość zapchaną osobówkę ze Świnoujścia. W samym Kamieniu, zaraz po wejściu do pociągu miałem nieprzyjemny incydent z jakimś zapijaczonym dziadygą. Zostawiłem rower na samym końcu i poszedłem do WC, jak najbardziej legalnie, bo te nowe jednostki mają kible o zamkniętym obiegu. Gdy wracałem facet zaczął coś bełkotać, że pewnie jestem złodziejem, bo tak krążę po pociągu. Do tego doszło jakieś machanie rękoma przed twarzą. W pierwszym momencie tak mnie zatkało, że zacząłem z nim dyskutować, ale po chwili zorientowałem się, że poziom tej rozmowy będzie żenująco niski i machnąłem na typa ręką i poszedłem pilnować roweru.
Przesiadka w Wysokiej to było traumatyczne przeżycie. Ledwie 8 minut, ale mokre ciuchy plus brak ruchu sprawiły, że dosłownie dygotałem na tym peronie. Znając mojego farta nie przyplącze się po tym choćby małe przeziębionko. Mam nadzieję, że nie będę musiał wypluwać tych słów.
Dla wszystkich czytelników tego bloga najlepsze życzenia na Nowy Rok: niech spełniają się Wam wszystkie marzenia. Szczególnie pozdrowienia kieruję do shrinka, który, jak się ostatnio dowiedziałem, stale zagląda i czyta. Trzymaj się mocno! :)
Komentarze (16)
No i przejechałem się tą DDR-ką :)) Nie było tak źle jak się mogło wydawać, tereny przepiękne :) Wiedziałeś o objeździe tej kostki? http://rmk.bikestats.pl/1550099,Zimowy-Baltyk-dzien-1.html
skaut, wiem o Krychowiaku, w końcu kuzyn nawet grywał z nim na jednym boisku :) Tobie też wszystkiego dobrego na 2017! :)
rmk - ciekaw jestem czy byś nie zmienił zdania po kilkuset metrach ;) Fakt faktem, że dość dobrze jedzie się brzegami, gdzie gromadzi się opadnięte igliwie.
strus - ja też nie przepadam, ale już zdążyłem się przyzwyczaić. Najgorsze jest pierwsze kilka km w deszczu, potem się już jakoś jedzie ;)
Jurek - "bliskość", jak to łatwo powiedzieć... Lalala ;)
Kuba, dziękuję, widzę, że i u Was podobnie.
Dziękuję, Mirek - odwzajemniam stukrotnie!
Jurek - ani trochę, nic mnie nawet w gardle nie podrapało. Ja się mrozom nie kłaniam. A ten łysy typ spod ciemnej gwiazdy ma jeszcze kilka swoich ulic, np. w Dobrzanach. Z rozrzewnieniem zawsze ogląda te tabliczki mój kumpel, który najpiękniejsze lata wczesnej szkoły podstawowej przemieszkiwał w Wejherowie właśnie na Świerczewskiego :)
"Podróż pociągiem skraca czas podróży koleją". Człowiek, który się kulom nie kłaniał patronuje ulicy w Mrzeżynie? mam nadzieję, że na zdrowiu Ci się ta podróż nie odbiła. Pozdrowienia noworoczne.
Mrzeżyno! Tam po raz pierwszy zobaczyłem Morze. 40 lat temu! Staropolszczyzny Ci się zachciało, u Bałtyku ... . Też coś Trzeba było napisać: "Śladami Grzegorza Krychowiaka" ;-) W końcu chłopak stamtąd. Szczęśliwego Nowego Roku michuss!!!
No właśnie, Jurek, tak więcej delikatnie ;) Mogłem się przecież kopnąć aż do Szczecina. Chyba pierwszy raz nie wróciłem z Trzebiatowa w całości na kołach.
Troll, nie, to nie żart. To DDRka z Pogorzelicy do Mrzeżyna. I co najciekawsze, mimo nawierzchni (tego bruku jest ze 4-5 km) i tak wszyscy są szczęśliwi, bo prowadzi przez tereny do niedawna w ogóle niedostępne (wojsko).
Jurek - ale masz na myśli zbliżenie z Markiem poprzez wspólne wspomnienia z wąskotorówki, czy moje spotkanie z tym pijakiem w Kamieniu? ;)
Kolejkę w latach 90 przerabialiśmy przynajmniej przez jeden tydzień w wakacje. Do dziś pamiętam: Trzebiatów, Włodarka, Sadlno, Rogozina, Pogorzelica i wysiadka w Niechorzu. Piękne czasy, łza się w oku kręci.