Wyszarpywanie kilometrów

Sobota, 18 marca 2017 · Komentarze(8)
Kategoria komunikacyjnie
Bez większej przesady napiszę, że mimo sięgania głęboko wstecz nie mam w pamięci podobnej walki z wichurą jak dzisiaj. Na Prawobrzeże rano jechało się jeszcze jako tako, choć na Moście Pionierów mocno mną miotało. Jednak to co działo się w drodze powrotnej przeszło wszelkie pojęcie - już na Przestrzennej toczyłem się zgarbiony przed siebie tak mocno dmuchało. Apogeum nastąpiło w okolicach Basenu Górniczego - do Estakady Pomorskiej, ile to - 300 m? - dopchałem się zdyszany. Musiałem szarpać się na stojąco. Prędkość? Piechura. Potem już trochę lepiej, ale generalnie pogoda niezbyt sprzyjająca eskapadom, szczególnie w kierunku na zachód.



Komentarze (8)

Piszesz "pogoda niezbyt sprzyjająca" - bardzo łagodne określenie, bo w ten sobotni, koszmarny dzień niewielu z nas wsiadło na rowery.

jotwu 14:10 niedziela, 19 marca 2017

Ale 18 avg wykręciłeś :)

jurektc 12:33 niedziela, 19 marca 2017

Jazda w deszczu dla mnie to żadna przyjemność

strus 08:27 niedziela, 19 marca 2017

Dałeś radę, to się liczy. Widziałem film na YT jak kolarze podczas jakiegoś wyścigu schodzili z rowerów i siadali na ziemi, bo ustać nie mogli. O ile pamiętam to w Kapsztadzie było.

yurek55 21:07 sobota, 18 marca 2017

Zachód ... to samo zło ! :)

Jurek57 18:57 sobota, 18 marca 2017

Był taki plan, ale musiałem, a auto w warsztacie ;)

michuss 17:55 sobota, 18 marca 2017

Temacik znany. Sam nie wiesz kiedy stajesz się męską latawicą :)

Trollking 17:55 sobota, 18 marca 2017

Było siedzieć w domu, jak ja :D

Kot 16:09 sobota, 18 marca 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!