Pęknięta obręcz

Środa, 26 kwietnia 2017 · Komentarze(7)
Kategoria komunikacyjnie
W drodze powrotnej, po przejechaniu prawie 50000 km pękła mi obręcz - stało się to na chodniczku na Moście Pionierów, tuż przed schodami. Szczęście w nieszczęściu, że nie zablokowała od razu hamulca, tylko się o niego ocierała. Dzięki temu nie rozwaliłem sobie gęby na chodniku. Postanowiłem z wolna dotoczyć się na tym do bazy, ale udało się przebyć tylko kilkaset metrów, bo ten strzęp przebił dętkę.

Nowa obręcz już jest. Czeka na założenie.


Komentarze (7)

Ewidentnie źle odczytałem. Zwracam honor obręczy :)

Trollking 20:19 czwartek, 4 maja 2017

Troll, nie wiem czy Ty dobrze doczytałeś - padła po pięćdziesięciu tysiącach. Moim zdaniem całkiem niezły wynik. A co do tarczówek - zbliża się remont generalny, ale i tym razem pozostanę przy "fałkach" ;)

michuss 21:14 środa, 3 maja 2017

Nieskromnie powiem że to przykład wyższości hamulców tarczowych nad klasycznymi .

Jurek57 19:22 środa, 3 maja 2017

O kurde.... to pobiło nawet moje szprychy, które sztuk dwie padły w kole po jakichś ośmiu tysiącach... Reklamuj to, dadzą Ci nowe. Z ciekawości - jakiej marki te obręcze?

Trollking 19:16 środa, 3 maja 2017

To prawda. Raz, że blisko (chociaż i tak nie obyło się bez 3 km marszu). I dwa, że podczas powolnego toczenia się. Pomyślcie jaka to może być niebezpieczna awaria przy zjeździe 50 km/h z sakwami "na plecach"...

michuss 19:00 środa, 3 maja 2017

Miałeś szczęście że gleby nie było bo na twardym z defektem to różnie bywa.

strus 15:28 środa, 3 maja 2017

Dobrze, że blisko, a nie w trasie.

yurek55 14:53 środa, 3 maja 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!