Dzisiaj padło na Niemcy. Wreszcie wiatr jakby zelżał, chociaż w trakcie jazdy momentami okazywało się, że wcale nie tak bardzo. Dzisiaj zjeździłem całkowicie dla mnie dziewicze rejony - mieszkam tutaj już 10 lat, więc najwyższa pora pojechać trochę dalej na południowy zachód. Wynik rekonesansu pozytywny - poza niezbyt przyjemnym brukiem w Heinrichshof wszystkie drogi gładkie i malownicze. A już odcinek łączący Schmölln z Brüssow to prawdziwa perełka. Pewnym zaskoczeniem było też odkrycie drogi łączącej Rosow z Tantow, niezły skrót, do tego z gładkim asfaltem, lepszy wariant niż nadkładanie drogi przez Radekow. Dobrze było wreszcie się skusić na odstąpienie od utartych zwyczajów ;)
Spodobał mi się też niemiecki patent na przydrożne aleje - bariery energochłonne otaczające pień lub po prostu pociągnięte wzdłuż szpaleru drzew. Niekiedy połączone z ograniczeniem do 80 km/h. I też tyle wszyscy jadą, łącznie z polskimi bohaterami szos - wiadomo, mandaty są tu bardzo dotkliwe. Ciekaw jestem czy ten sposób ochrony tych drzew zyskał by status "mors approved"? ;) Raczej wątpię - wyciął by wszystko do pnia. I potem efekt taki jak wjeżdża się do Polski przez Rosówek - do granicy przez Niemcy jedzie się przyjemnie, nawet przy bocznym wietrze, a w Polsce dostajesz takie podmuchy, że mało z roweru cię nie zrzuci, bo na granicy aleja lip się urywa. Ale za to można bezpieczniej rozwijać prędkości powyżej 100 km/h.
Komentarze (14)
Janusz, dzięki.
Tak, Ula, widziałem już na garminku, że do Radekow to po tych płytach ;)
Ja nie o drzewach. Odnoszę wrażenie że ulegamy mniej lub bardziej medialnej sieczce. Publikatory są potrzebne ale kiedy służą społeczeństwu. Nastały takie czasy że jedne służą swojemu chlebodawcy.Drugie władzy a jeszcze inne kreują własne poglądy. Nie raz mam wrażenie że nie szukamy tam informacji które by nas zmuszały do myślenia a szukamy potwierdzenia w nich własnej (bądź nie) narracji nie zawsze odzwierciedlającej stan faktyczny.
Czemu? Bo teraz zostało to ogłoszone początkowo jako potencjalny "proobywatelski sukces" polityków. I nie da się ukryć, że dopiero teraz zaczęła się taka masówka.
Trollking, ale kto wie? Może właśnie to byłby powód, żeby te drzewa zostawić ;)))
Jurek, nieprawda, ja od dawna krytykowałem to wycinanie drzew. A, że teraz ruszyło na potęgę już nie tylko przy drogach (ale też), a my, jeżdżąc na rowerze widzimy to naocznie, to temat wrócił na tapetę.
Wojtek, tak, porównując to z poniedziałkiem to wiaterek lekko chuchał :D
Nie rozumiem dlaczego dopiero teraz tak się wszyscy drzewami przydrożnymi podniecają. Przecież to już w kwietniu 2004 roku wraz z nową ustawą o ochronie przyrody weszły w życie przepisy zezwalające na niekontrolowaną wycinkę drzew przydrożnych. Szczególnie szkodliwy dla przyrody okazał się artykuł 83. ustęp 6. punkt 6 zezwalający na usuwanie bez zezwolenia drzew niszczących nawierzchnię i infrastrukturę drogową, ograniczających widoczność na łukach i skrzyżowaniach, z wyłączeniem rosnących na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków. Ten zapis zezwalał na całkowitą dowolność przy podejmowaniu prac wycinkowych. 13 lat temu!
Pewnie by nie zyskał "morsoprobaty" :)- przecież niemieccy emeryci jedynie czekają, żeby akurat tu dostać zawału i rozbić się na "drzewnych mordercach" :P