Z wizytą do Żuromina
Wykorzystana okazja by spotkać dawno niewidzianą koleżankę ze Szczecina. Popiliśmy (po 50 km w słońcu zimne piwko było wybawieniem), pojedliśmy i ruszyłem w drogę powrotną. Trasa tak urocza, że w obie strony jechałem niemal tym samym śladem. Przewyższeń - masa. Miałem wrażenie, że nieustannie jadę góra-dół-góra-dół. Rewelacja.
Ta wycieczka to ostatni wyjazd w tym tygodniu. W niedzielę spływ Słupią :)












