Z wizytą do Żuromina

Sobota, 5 sierpnia 2017 · Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
MAPA

Wykorzystana okazja by spotkać dawno niewidzianą koleżankę ze Szczecina. Popiliśmy (po 50 km w słońcu zimne piwko było wybawieniem), pojedliśmy i ruszyłem w drogę powrotną. Trasa tak urocza, że w obie strony jechałem niemal tym samym śladem. Przewyższeń - masa. Miałem wrażenie, że nieustannie jadę góra-dół-góra-dół. Rewelacja.

Ta wycieczka to ostatni wyjazd w tym tygodniu. W niedzielę spływ Słupią :)






Komentarze (8)

:) kiedyś nawet myślał by urządzić tam jakiś barek dla kajakarzy :) bo albo tam kończą albo mają przerzut kajaków aż za elektrownię więc trochę czasu tam spędzają :)

Trendix 22:00 poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Haha, już dawno po. Ale wiesz co? Kończyliśmy przy tamie w Młynkach :D

michuss 18:36 poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Jak dopłyniesz do tamy w Młynkach to pozdrów mojego kolegę który ma tam chatę :)

Trendix 18:31 poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Na drugiej fotce ewidentnie widać, że jeździłeś po płaskim ;D

rmk 14:27 niedziela, 13 sierpnia 2017

Chłodne piwko w upalny dzień działa orzeźwiająco :) Ładny dystans !

jotka 10:41 środa, 9 sierpnia 2017

Spokojnie ;) Jestem wrogiem jeżdżenia po alkoholu nawet na rowerze. Od wypicia do wyjazdu w drogę powrotną minęło ponad dwie godziny. Byłem "czysty" ;)

michuss 21:33 wtorek, 8 sierpnia 2017

Mi też się morda cieszy gdy widzę ten znak o stromym zjeździe/podjeździe :)

Ale z piwkiem na szosie - mimo wszystko minimalnie ryzykowne.

Stówki gratuluję! :)

Trollking 11:04 wtorek, 8 sierpnia 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!