m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 139.50km
  • Teren 34.00km
  • Czas 06:35
  • VAVG 21.19km/h
  • VMAX 45.90km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Kalorie 13kcal
  • Podjazdy 633m
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tu, dze so leżi Półwisep Hélsczi

Niedziela, 17 września 2017 • dodano: 17.09.2017 | Komentarze 13

MAPA

Wstyd przyznać, ale mimo, że mieszkałem tyle lat w Wejherowie nigdy nie byłem rowerem na Półwyspie dalej niż w Chałupach. Postanowiłem ten błąd naprawić. Postanowiłem już dawno, ale teraz celowo czekałem, by zrobić to po sezonie. Moim zdaniem opłaca się, bo aż boję się myśleć jak to wygląda przy wypoczywających tam tłumach.

Szczerze? Półwysep jest świetny, ma swój niepowtarzalny klimat, niedostępny chyba na żadnej innej części polskiego wybrzeża. Niestety sama droga dla rowerów pozostawia sporo do życzenia. Aż do Juraty, a więc sporo za połowę zbudowana jest z fazowanej kostki. Ciągłość zachowana niemal w pełni i to, jak się miało okazać w drodze powrotnej, od samego Pucka. Duży plus.

Od Juraty aż do Helu zmora dla "szoszonów". Nawierzchnię stanowi szuter i dziurawe kawałki czegoś na kształt betonu. Dla mnie było to jednak fajne urozmaicenie po kręceniu po tym polbruku. Widoki jednak wynagardzają wszelkie niedogodności związane z jakością tej DDRki :) Zatoka jest często na wyciągnięcie ręki. Mija się porty: w Kuźnicy i Jastarni. Umocnenia, liczne obiekty wojskowe, szczególnie na tej części miedzy Juratą a Helem (pamiętam, że kiedyś, by wjechać do Helu trzeba było odstać swoje w kolejce po przepustkę!)

W Helu przejechałem się przez deptak, zajechałem do portu. Chciałem też zdobyć drugi raz w tym roku (pierwszy był w lutym z córeczką) koniec Polski - jednak ilość turystów i meleksiarzy na tym ponad kilometrowym odcinku drogi mnie zniechęciła. Przed wyjazdem zakupy w polo i żmudna walka z wiatrem aż do Władka.

Wracałem przez Puck, więc dzięki garminowi odkryłem DDRkę, która łączy te miasta. Jedzie się świetnie, cały czas Zatoka w zasięgu wzroku. Zaś z Pucka pojechałem moją ulubioną "szosą darżlubską", ale z dojazdem nie tak jak zazwyczaj przez Połczyno i Darżlubie, tylko od Brudzewa. Na tej szosie, to już tradycja, spotykam tłumy rowerzystów. Końcówka eskapady to zakupy w wejherowskim lidlu, który - tu miłe zaskoczenie - jest otwarty dłużej niż inne lidle.

Udany wyjazd. I dwie, nowe gminy do kolekcji! :)

Tytuł wpisu to pierwsze słowa kaszubskiej, skocznej piosenki "Tu je naszo zemia" - ciekawe czy zrozumiecie tekst: KLIK












Kategoria wycieczka



Komentarze
jotwu
| 18:13 piątek, 22 września 2017 | linkuj Z duża dozą przyjemności przeczytałem opis tej extra wycieczki. Aż żal, że dla mnie to już "koniec Polski". Bardzo długa wycieczka i jak widać ze zdjęć nawet pogoda Tobie sprzyjała - wiatr na Helu to już chyba norma. Gratuluję i pozdrawiam.
strus
| 08:04 czwartek, 21 września 2017 | linkuj Hel zdobyłem ale promem :( ,extra trasa
tunislawa
| 21:27 poniedziałek, 18 września 2017 | linkuj ale wyprawa ! super !
yurek55
| 20:39 poniedziałek, 18 września 2017 | linkuj jak wypoczywałem w Karwieńskich Błotrach zdobywałem tamtejsze tereny dopisując gminy do kolekcji. Korzystałem z szosy, dróżki rowerowej unikając jak ognia - i to pomimo, że nie miałem jeszcze roweru szosowego. Nikt mnie nie haltował, niektórzy tylko trabili (przeważnie ci z Warsiawy). :)
Tez trudno mi pojąc jak mogłeś przez tyle lat nie spenetrować rowerowo Półwyspu - i też jestem ciekaw, jak tam z Twoim kaszubskim jest.
michuss
| 12:57 poniedziałek, 18 września 2017 | linkuj Prawda, że wstyd? Ale tylko dla ludzi z mocną głową - 35 km, jak po sznurku w te i we w tę ;)

Marek - da się, ale nie ma jakiegoś szczególnego efektu. Po prostu duży łuk plaży i woda przed Tobą ;)
jurektc
| 12:47 poniedziałek, 18 września 2017 | linkuj Oj Michale wstydz się :D żeby dopiero teraz zaliczyć ta ścieżynkę :D
mors
| 22:56 niedziela, 17 września 2017 | linkuj A co do piosenki, to zrozumiałem tyle, co z przeciętnego wystąpienia Rycha Petru. :)
A powiedzże nam, Michussie - znacie Wy biegle kaszubską gadkę? :>
mors
| 22:52 niedziela, 17 września 2017 | linkuj Przemykałbym. :)

PS.
"Wstyd przyznać, ale mimo, że"
- większy wstyd to przecinek przed "że" w wyrażeniu "(po)mimo że". ;)
Trollking
| 21:11 niedziela, 17 września 2017 | linkuj To pewnie prawda. Ja przemykałem w "sezonie" i mnie shaltowali gdzieś w połowie drogi "tablica Hel - Hel" :) Oni tam muszą mieć jakiś monitoring antyszoszonowy :)
michuss
| 21:04 niedziela, 17 września 2017 | linkuj O tej porze roku, gdy na drodze stosunkowo pusto byłoby łatwiej przemknąć niezauważonym ;)))
Trollking
| 20:56 niedziela, 17 września 2017 | linkuj Hel jest piękny, ale dla szosowców to prawdziwy hell :) Ja ledwo crossem przejechałem, a i tak szlag mnie trafiał. Za olewanie "drogi rowerowej" z Twojego trzeciego dostałem rok temu pouczenie od policji (na szczęście tylko tyle).

Oj, jakby tam było cudownie bez tych "udogodnień" rowerowych!! :)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!