m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 221.00km
  • Czas 08:13
  • VAVG 26.90km/h
  • VMAX 42.30km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 3952kcal
  • Podjazdy 948m
  • Sprzęt Hanka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trzebiatów

Sobota, 30 września 2017 • dodano: 01.10.2017 | Komentarze 7

MAPA

Z reguły z początkiem jesieni odwiedzałem wujka w Trzebiatowie. W piątek, w drodze powrotnej z pracy naszła mnie myśl czy by nie kontynuować tej tradycji :) Od planów do realizacji droga krótka - wieczorem nabyłem sobie w biedrze przydatne w kręceniu takich dystansów batony proteinowe + żelki, a na dokładkę makaron i ser, które w połączeniu miały stanowić zaprawę z samego rana, żeby bez większych problemów podejść do tej trasy.

Obudziłem się sam bez budzika sporo przed 7. Po śniadaniu, na które składała się herbata i wspomniana wyżej mieszanka wsiadam na rower i ruszam. Jest 8.23. Całą trasę zaplanowałem z wykorzystaniem dróg krajowych (poza ostatnimi km drogą wojewódzką z Kołobrzegu do Trzebiatowa). Wiatr na większej części trasy pomaga, momentami wiał z boku, ani razu nie przeszkadzał.

Do Lęborka idzie sprawnie, dość spokojnym, moim tempem. Jestem zadowolony z decyzji - ruch na DK6 nie jest jakiś masakrycznie wielki. W Mostach decyduję się ominąć obwodnicę Lęborka i skręcam do miasta. Robię to po to, by ominąć upierdliwy zakaz ruchu rowerów, który obowiązuje na pewnym fragmencie "krajówki", a przy okazji nakazuje korzystać z polbrukowej DDRki. Z tym, że okazało się, że na wjeździe do Lęborka od Mostów też jest DDRka, ale kusząca - barierą energochłonną wydzielono po prostu na pierwszy rzut oka czyste pobocze szerokiej jezdni po lewej stronie jadąc do miasta. Zjeżdżam nań i... sto metrów dalej zabieram się za łatanie dętki ;) Zeszło mi z pół godziny, a to dlatego, że usilnie starałem się znaleźć ciało obce w oponie. Korzyść taka, że w tym czasie załatałem sobie dętkę i nie wykorzystałem nowej. Po napomowaniu ruszam  i przez pierwszych kilka km wczuwam się w "rytm" tylnego koła. Jest ok :)

Droga do Słupska mija szybko, nie zatrzymuję się, poza krótkimi postojami na zdjęcie. Słupsk bez zatrzymywania, z przekleństwami rzucanymi pod nosem na dziurawe jezdnie, od których wybawieniem (!) jest asfaltowa, gładka DDR wzdłuż ulicy Szczecińskiej ;)

Zaraz za Reblinkiem staję na krótki sikustop i zmianę muzyki (dzisiaj za mp3 służył telefon, a konkretniej przydatna aplikacja soundcloud) i dalej drałuję przed siebie. W Sławnie rodzi mi się w głowie myśl, by stanąć na popas w KFC lub McD w Koszalinie. Potem jednak zaczynam żałować tych 30-40 minut, które na to zejdą i koniec końców uzupełniam płyny na stacji paliw przed Sianowem. Głodny jakoś bardzo nie jestem, więc jedynie przekładam do tylnej kieszonki batona. I tym sposobem Koszalin również przejeżdżam bezpostojowo - tzn. bez "większego" postoju, bo zaliczam pótoraminutowe kwitnięcie przed czerwonym światłem na całkiem skąd inąd przyzwoitej DDRce - wszyscy przejechali, a ja ciągle stałem... Do Mścic po wyremontowanej DDR - do niedawna był tu koszmarnie dziurawy i pofałdowany asfalt. Teraz jest gładko. Potem wiatr zaczyna wydatnie pomagać i paskudny w sezonie (a teraz luźny) kawałek DK11 do Kołobrzegu mija mi jak z bicza strzelił.

Wizytę na plaży sobie odpuszczam, jazdę po syfnych, kończących się gdzie popadnie DDRach też i opuszczam miasto Kołobrzeg, wyjeżdżając na ostatnią prostą za rondem w Bezprawiu. DW102 to kolejne miłe zaskoczenie - ruch symboliczny, a nawierzchnia w większej części przyzwoita. O 17.50 melduję się u wujka pod klatką. Tradycji stało się zadość, a wręcz dotarłem nieco szybciej niż zwykłem to robić jadąc ze Szczecina lub Stargardu :)

1) Malutki kościółek skryty w cieniu drzew przy DK6 między Lęborkiem a Słupskiem - wieś Żochowo.


2) Stromy zjazd do Słupska po polbrukowej DDRce, poprzecinanej licznymi wyjazdami z posesji, ogródków działkowych, itd. Naprawdę wydaje mi się, że na jezdni byłoby bezpieczniej...


3) DDR w Koszalinie - nawet fajna, ale na zielone światło czeka się w nieskończoność...


4) Długie proste, brak pobocza i wiatraki - znak rozpoznawczy DK11 między Koszalinem a Kołobrzegiem. Zabrakło linii kolejowej, która towarzyszy szosie na długich kilometrach.


5) Kołobrzeg osiągnięty. Rzeczone tory po lewej.


6) Ciekawe czy też pójdzie do likwidacji?

7) Bezkolizyjne wyprowadzenie ruchu rowerowego z Kołobrzegu w kierunku Trzebiatowa- to element olbrzymiej sieci, w większej części asfaltowych dróg dla rowerów ułożonych po nasypach dawnych wąskotorówek.
Kategoria >200 km, wycieczka



Komentarze
mors
| 14:18 środa, 4 października 2017 | linkuj Drzewa na pierwszym foto az sie prosza.. ;))
michuss
| 07:23 wtorek, 3 października 2017 | linkuj strus - czasem trzeba się przejechać gdzieś dalej ;)

Troll - ta ostatnia to chyba akurat nie jest zrobiona po nasypie tylko jest zwykłym wyprowadzeniem ruchu rowerowego z miasta. Ale głowy sobie uciąć nie dam. O polbrukowych gównach napisano już tyle słów, że nie chce mi się nic dodawać ;)

Jurek - wstawiam bezpośrednio przy robieniu wpisu w blogu. Tam jest taka ikonka zdjęcia. A co do okolic Trzebiatowa - masz powód, by zaplanować tam kolejny urlop. Ta sieć dróg rowerowych jest naprawdę pokaźna i sporo okolic można zjeździć w ten sposób.

putin - widziałem, szkoda, że się nie udało gdzieś "zjechać".

Trendix - po tych wszystkich mega dystansach te dwie stówki to już niemal jak spacerek. Zmienia się podejście, bo jeszcze "naście" lat temu wyjazd Bolszewo-Trzebiatów to była wyprawa planowana przez długie tygodnie :D
Trendix
| 21:30 poniedziałek, 2 października 2017 | linkuj Ty nawet ultra maratony jadąc w odwiedziny robisz :)
putin
| 20:50 poniedziałek, 2 października 2017 | linkuj O proszę, a ja fragment tej samej trasy zrobiłem dzień później :)
yurek55
| 20:29 niedziela, 1 października 2017 | linkuj Przypomniały mi się moje tegoroczne wakacyjne dojazdy z Trzebiatowa do Kołobrzegu i kawałek dalej krajową jedenastką w stronę Koszalina. Z ddr nie korzystałem ani razu, a kołobrzescy policjanci nie widzieli w tym żadnego problemu. Gratuluję dystansu, a jeszcze bardziej czasu. Powodzenia!
PS. Jak wstawiasz zdjęcia?
Trollking
| 20:26 niedziela, 1 października 2017 | linkuj Gratki za te dwie stówy :) U Ciebie to już co prawda normalność, ale wciąż robi wrażenie :)

Rośnie głośno wypowiadane lobby antygównianoddr-kowe. Twój głos jest kolejną cegiełką :) Ścieżki po wąskotorówkach są w większości spoko, choć ta z Twojego ostatniego zdjęcia jak widać do ideału nie należy :)
strus
| 17:21 niedziela, 1 października 2017 | linkuj cisz przed burzą z tym dystansem,GRATULACJE
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!