Z Trzebiatowa do Białogardu
Niedziela, 1 października 2017
· Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
Dzisiaj spokojny dojazd na pociąg, padło na Białogard. I dobrze, bo dzięki temu, nieco przez przypadek, nieco za namową wujka przejechałem się po "powąskotorowych" DDRach. Złego słowa, poza małymi wyjątkami, powiedzieć nie można. Myślę, że mogły by być bardziej szeroko reklamowane. Choćby w takim Gościnie, gdzie DDRka urywa się na 5 metrów przed obwodnicą, do której trzeba dojść przez chaszcze, wąską ścieżką - sprawdzałem, z drogi w ogóle nie widać początku tej kilkunasto kilometrowej trasy rowerowej. Nie wiem, może gdzieś w samym centrum tegoż miasteczka są drogowskazy...
Zimny wiatr, w dużej części czołowy.
Na stację jadę "na pałę" - nie sprawdzałem wczesniej rozkładu jazdy pociągów. Celowo, bo nie chciałem się spieszyć, a wiedziałem, że na pewno się jakoś wydostanę z tego Białogardu. I słusznie - docieram na godzinkę przed pospiesznym RYBAKIEM, najlepszym pociągiem do przewozu rowerów na tej trasie. Dwie godziny i jestem w Wejherowie.














