m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 65.80km
  • Teren 22.30km
  • Czas 03:35
  • VAVG 18.36km/h
  • VMAX 40.30km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 1782kcal
  • Podjazdy 597m
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad Otalżyno

Sobota, 25 listopada 2017 • dodano: 25.11.2017 | Komentarze 5

MAPA

Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do jeżdżenia po gminie Szemud. Sam nie wiem dlaczego, to bardzo ładna okolica. Dziś najpierw wspiąłem się pod Częstkowo jadąc od samego Gowina - tam, z małymi przerwami, jest niemal cały czas do góry. Potem postanowiłem sprawdzić skrót do Donimierza - kiedyś, dawno temu, w dodatku samochodem dojechałem tam jakoś od drogi Częstkowo - Szemud. Dziś pojechałem na pewno inaczej, samochodem byłoby ciężko przejechać. Ale mi się podobało, fajny skrócik, choć nieco błotnisty, przez las. Potem niepotrzebnie władowałem się w zarośniętą, łąkową drogę. Myślałem, że w ten sposób ominę gospodarstwo, które majaczyło na końcu wygodnej szutrówki. Potem okazało się, że jedna i druga droga omijały podwórko, prowadząc między fajnymi, starymi płotami z drewnianych sztachet.

W Donimierzu dopada mnie deszcz. I, niestety, towarzyszył mi bez chwili przerwy do samego końca. Ja jednak "klepnąłem" brzeg całkiem dużego Jeziora Otalżyno. Potem skierowałem się przyjemną, szeroką, szutrową drogą do Pomieczyna, skąd ewakuowałem się przy pomocy DW do Łebna. Tutaj ponownie zjechałem z asfaltu i przez leśny skrót dojechałem do Smażyna - przeciąłem szosę Wejherowo - Linia i zatrzymałem się w sklepiku po colę. Potem stromy, o Jezu, jak bardzo stromy podjazd pod kościół i cmentarz, a dalej, jak przed kilkoma tygodniami, aż do Wyszecina przez pola. W Wyszecinie zjeżdżam dostrzeżoną ostatnio na mapie w etrexie tajemniczą drogą, która doprowadziła mnie do Barłomina.

Potem kolejny debiut dzisiejszego dnia, czyli dość zniszczona, polna droga doprowadzająca aż do lasku pod Sychowem, do wspomnianej już drogi Wejherowo - Linia. Tutaj zamknąłem kółko i dalej, po śladzie, udałem się zapiaszczony i mokry do chaty. Bardzo fajny wypad. A jak pięknie musiało by być przy słonecznej pogodzie.








Kategoria wycieczka



Komentarze
yurek55
| 23:00 sobota, 25 listopada 2017 | linkuj Martwię się, że ten deszcz jutro dojdzie do nas i skończy się moje rumakowanie.
Trollking
| 22:38 sobota, 25 listopada 2017 | linkuj Jest asfalt, jest błocko, są jeziora. Prawie jak Wielkopolska :) Tylko przewyższenia jakby ciut większe :)
Darecki
| 19:48 sobota, 25 listopada 2017 | linkuj Szemud odwiedziłem 21 października podczas 54 Harpagana
Katana1978
| 19:26 sobota, 25 listopada 2017 | linkuj Też czasem jak pojadę gdzieś skrótem (nieznanym i nie sprawdzonym) to mi potem to bokiem wychodzi :D
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!