Wreszcie po dwóch tygodniach dojazd do pracy na rowerze. Jedna różnica, że do innej niż wcześniej ;)
Ponieważ rano wstałem trochę za wcześnie dołożyłem sobie kilometrów
przez Dąbie i DDRkę na Przestrzennej, do której bardzo było mi tęskno.
Jak i do innych DDRek szczecińskich, ale tylko tych niewykoślawionych ;)
Powrót początkowo w lekkiej mżawce. W porcie próbuję, na miarę
warunków, urządzić sesję zdjęciową, ale idzie jak idzie – jest szaro i
pada. Jadę więc dalej przed siebie – najpierw do sklepu, a potem już,
delektując się tym niezmiernie, przez Most Cłowy. Dla mnie nowość, gdy
wyjeżdżałem w czerwcu wciąż był nieprzejezdny.
Jest niezbyt ciekawie jak na jeden z pierwszych przejazdów nowym
rowerem – siąpi, a w wielu miejscach asfalt jest zabrudzony błotem. Na
szczęście longboardy SKS wywiązują się ze swoich zadań (nie znoszę tego
określenia - „robią robotę”), więc okolice suportu są czyste, lekko
tylko zachlapane tym, co pryska na boki.
W Wielgowie i Zdunowie przejazd bokami, potem przez Sławociesze do
Płoni, gdzie gaszę światełko rezerwy przy pomocy snickersa, szybki
przeskok ulicą Przyszłości do Śmierdnicy, za którą zjeżdżam już w
kochaną Puszczę. W słuchawkach akurat zaczyna się album Caverna Magica
Andreasa Vollenweidera – no wymarzone warunki. Nawet deszcz przestał
siąpić, a asfalt miejscami skrzy się delikatną szklaneczką. Wdrapuję się
aż pod Kołowo – tutaj jest przeszło 100 m wyżej jak w Szczecinie, więc i
śnieg, i bardzo ślisko. Trzeba uważać: ostatnie km do domu pokonuje
rozważnie (i romantycznie :P).
Dobry. Bardzo dobry zakup :)
Komentarze (10)
Marek, na razie nie będę zmieniał. Ten proxx zupełnie wystarcza. Jedynie myślę o zakupie uchwytu do lampki w „tradycyjnym” miejscu, nie na kierownicy.
Jurek, ja do szosy nie będę zakładał błotników. Ale Twój pomysł jest niegłupi. Zobacz te węższe longboardy, ewentualnie sprawdź jakie sksy najlepiej pasują do szosówki :)