"Betonówka" po pracy

Sobota, 20 stycznia 2018 · Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
MAPA

Do pracy na 10... Zostawiłem sobie bezpieczny margines, 45 minut na dojazd z Podjuch na Bukowe i... Dojechałem na styk. Punkt 10, a tu jeszcze 10 minut na przebranie... Szczęśliwie nikogo nie było. A spóźnienie dlatego, że zamiast „dołem” pojechałem przez Puszczę i wybrałem sobie do zjazdu na doł Drogę Chojnowską, zawaloną głębokim, mokrym śniegiem, trochę już rozjeżdżoną przez jakiś traktor. A pod spodem bruk... Spociłem się na tym zjeździe bardziej niż podjeżdżając Drogą Kołowską...

Po pracy jadę zobaczyć most na Inie w Lubowie. Rezygnuję z jazdy w górę do Puszczy, bo Górska pewnie w niewiele lepszym stanie jak Chojnowska. Do Płoni dojeżdżam jako tako, po dawnym nasypie kolejowym. Tamtędy domyślnie ma chyba biec DDRka zapewniająca dojazd z tej dzielnicy do Klęskowa.

Potem asfaltem, pośród solnych kałuż (dostaje ten napęd w kość od samego początku) do Jezierzyc, skąd skrótem do motanieckiego CPN. Tutaj też beznadziejnie, są momenty, że rower tańczy na wszystkie strony, trudno znaleźć miejsce, na drodze, po którym da się jechać prosto przed siebie.

Na stacji kupuję napój i batona i jadę dalej. Skręcam nad Miedwie i dynamicznie wjeżdżam na pomosty drewniane. Dopóki jadę prosto jest ok, ale gdy skręcam czuję, że rower spode mnie wyjeżdża... Zaliczam pierwszą od dawna glebę. Rąbię z całej siły lewym bokiem, ale skupiam się głównie na tym, by złapać sunący po tych śliskich dechach rower. Wody jest na tyle dużo, że upadek z pomostu oznacza kąpiel. Jakimś cudem wyhamowujemy razem. I na szczęście nikt tego nie widzi ;) Szybko ogląd sprzętu – spadł łańcuch. Na tym straty się kończą. Ja otrzepuję ubranie i tyle... Teraz czuję, że coś nie do końca tak jest z jednym z palców u lewej dłoni ;)

Plan na dalszą trasię jest taki, że chcę dotrzeć do betonówki, ale aż do Stargardu nie dobijam. Skręcam na Grzędzice i jadę do Żarowa. Dawno mnie tu nie było, a zmian sporo, pełno nowych „posiadłości”.

W Lubowie, jak wspominałem, podjeżdżam pod sam most na Inie. Okazała konstrukcja, szkoda, że już nie jeżdżą te wąskotorówki. I pewnie nigdy już nie pojadą. Robię kilka zdjęć i przez Rogowo dojeżdżam do Poczernina. Tutaj też odpuszczam jazdę koło figury tylko skręcam w centrum wsi w prawo i kieruję się w stronę „betonówki”. Szczęśliwie jeszcze przy niej grzebią i jest niedostępna dla ruchu samochodowego. Dzięki temu spokojnie i szybko osiągam węzeł Rzęśnica, skąd po dziurach do Zdunowa i dalej przez Dąbie do Podjuch. Ostatnio próbowałem tu znaleźć alternatywę dla brukowanej Krzemiennej... I znalazłem inny dojazd, od Klucza, ale też po kamulach.

Udany wyjazd.





















Komentarze (5)

" dynamicznie wjeżdżam na pomosty drewniane"ja trzy lata temu tak zrobiłem i od tamtej pory w tylko wchodzę ,bo tak samo zaliczyłem glebę.

strus 10:21 piątek, 26 stycznia 2018

Całe szczęście, że gleba zakończyła się na pomoście, bez odwiedzin w jeziorze....

leszczyk 11:42 poniedziałek, 22 stycznia 2018

Opis gleby epicki i trzymający w napięciu :)

Trollking 21:27 niedziela, 21 stycznia 2018

Rozglądałem się, ale strusia nie stwierdzono.

michuss 15:39 niedziela, 21 stycznia 2018

Mogłeś Darka - strusia odwiedzić :)

jotka 14:11 niedziela, 21 stycznia 2018
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!