Niemcy, niespodziewanie z czerkawem
Sobota, 18 sierpnia 2018
· Komentarze(2)
Kategoria wycieczka
Wyjechałem bez większego planu. Chciałem przejechać się do Niemiec. Ale najpierw, by uciułać trochę km na starcie, do centrum miasta ruszyłem przez Dąbie i DDRką wzdłuż Przestrzennej. Gdy dobijałem w okolice Łasztowni zauważyłem pod Trasą Zamkową stojącego rowerzystę w koszulce BBT. Zaciekawiony obejrzałem się, a to dawno niewidziany ;))) czerkaw we własnej osobie. Mało tego! Właśnie dzwoniący do mnie z zapytaniem o wspólną przejażdżkę! :) Tak więc dalej pojechaliśmy już razem. Najpierw postój na lody u Dutkiewicza, a potem już leniwe snucie się przed siebie - do Niemiec wjeżdżamy przez Lubieszyn, ale docieramy tam okrężną drogą przez Stobno i Dołuje. Dalej do Bismark i bocznymi, spokojnymi, równymi jak stół asfaltami wieziemy się aż do Lebehn, gdzie pokazuję kompanowi podjazd po idealnie spasowanych płytach pod Ladenthin. Dalej ostro w dół, a potem w górę aż pod Nadrensee. Kolejne km dobieramy jadąc nie prosto do Rosow, a odbijając do Tantow, skąd już prościutko przez Międzyodrze wpadamy do Gryfina. Tam, zgodnie z tradycją shake, a potem jeszcze tłucząc się po bocznej drodze przez Żabnicę i Dębce docieramy do DK31 w Daleszewie. Trochę czerkaw tam cierpiał, bo jechał na szosówce. Ale za to malownicze widoki na rzekę zaliczone. Kończymy u mnie honorowym piwkiem, po którym Paweł odjeżdża na pociąg do domu. Fajna przejażdżka.










