Wolne w pracy - okazja do zorganizowania sobie samemu fajnej wycieczki. Tym razem padło na dość odległą Szwajcarię Połczyńską i Drawski Park Krajobrazowy. Dość dawno temu jeździłem już w tych stronach, mam bardzo miłe wspomnienia, więc postanowiłem zrobić sobie "repetę".
Do Złocieńca dojechałem samochodem - czasochłonny, bo daleki dojazd - to sporo ponad 100 km, więc półtorej godziny spędziłem za kierownicą (a doliczając powrót - ponad 3). Trasę zaplanowałem dzięki wspaniałemu "ficzerowi" stravy - można mianowicie wykorzystać tzw. "heat mapę", czyli opcję, że na mapie podświetlają się na czerwono najczęściej używane przez rowerzystów drogi. Nie jest to może narzędzie doskonałe, ale pozwala uniknąć wielu przykrych niespodzianek. Tak też było - nie władowałem się w żaden syf, głęboki piach, itd.
Aura - taka sobie. Dość zimno i pochmurno. Ale narzekać nie mogę - nie zmoczyło mnie ani razu. Większość trasy przebiegała drogami, po których nie jeżdżą samochody. Ruchliwy, choć po sezonie to określenie mocno na wyrost, był jedynie kawałek od Połczyna do zjazdu w szutrówkę do Czarnkowia. Poza tym cisza, spokój, ładowanie baterii, itd.
Komentarze (5)
Wyklikujesz w stravie, potem zapisujesz. A dalej to zależy - np. w moim wahoo mam do niej dostęp zaraz po zapisaniu, ale do garmina musiałem ściągnąć gpxa, a potem wgrać "po kablu". Podejrzewam, że w telefonie możesz mieć dostęp przez aplikację od razu.
Strava służy mi tylko do sprawdzania tego, o ile Endomondo się pomyliło względem licznika (ostatnio o dziwo lepiej działa ta druga apka!), ale dobrze wiedzieć, że są takie możliwości.
Nie jest. Jest dostępne w wersji podstawowej w opcjach przy planowaniu trasy. W "Dashboard" musisz znaleźć zakładkę "My routes", tamże "Create new route" i po lewej w opcjach zaznaczasz "Global heatmap". Narzędzie bardzo przydatne przy planowaniu wycieczek i wgrywaniu ich potem w urządzenie. Ale równie dobrze można w ten sposób przejrzeć sobie "heatmapę".