Trasa wytyczona już dość dawno temu czekała sobie na przejechanie. Sprzyjająca okazja nadarzyła się 11 listopada. Samochodem dowiozłem sobie rower do Ińska. Po dotarciu na miejsce zaskoczyła mnie temperatura. Już w Szczecinie rano było zimno (plus cztery), ale tutaj było jeszcze o dwa mniej. Zakładam więc kominiarkę, a cienką, przeciwwiatrową pałatkę szybko zamieniam na kurtkę na zimę z Deca. I wcale nie było mi jakoś szczególnie ciepło, bo chłód potęgował dość silny wiatr.
Zaliczam fajny łącznik z Linówka do Ińskiej Wstęgi. Kilka ładnych km po szutrowej nawierzchni, choć zdarzały się i kawałki z jakichś resztek asfaltu. Ińska Wstęga - wiadomo, klasa sama w sobie. Nią docieram do Ciemnika i potem kawałek DW151 w kierunku Recza. Kawałek, bo na skrzyżowaniu skręcam na Czertyń, a potem, przez kilkanaście kilometrów jadę skrajem Poligonu Drawskiego o czym informują stosowne tablice. Te tereny wyczerpują w pełni określenie znajdujące się w tytule niniejszego wpisu :) Wrażenie odludzia potęgują np. znaki drogowe - niedość, że na betonowych słupach to jeszcze według jakiegoś przedpotopowego wzoru.
Prawdziwą ucztą był fragment od DK20 do Brzeźniaka. Z najbardziej zdumiewającym odkryciem, a mianowicie osadą Brzeźnica. Położna na totalnym odludziu, składająca się z kilku opuszczonych domów (i jak się dowiedziałem potem - kościoła, też opuszczonego) sprawia wręcz upiorne wrażenie. Nie chciałbym się tam znaleźć sam w nocy. Brrr ;)
Potem już znanymi drogami, no może poza szutrowym łącznikiem od Przytonia do DK20 przez wieś Sulice. A w samym Węgorzynie zaliczam jeszcze nie oddaną do użytku obwodnicę w ciągu wyżej wzmiankowanej krajówki.
Z Węgorzyna do Ińska rowerem najlepiej przez Podlipce do Sarnikierza i potem leśną drogą biegnącą skrajem jeziora. Tak zrobiłem i nie pożałowałem. Dość porządnie zmachany i nieźle wychłodzony docieram do samochodu ;)
Komentarze (12)
Ja tam jestem za koalicją, bo nawet prawica i lewica może być w jednej sprawie zgodną konserwą: Michuss ma być na BS. Tak mu dopomóż blog! :)
Bardzo by to była egzotyczna koalicja, od prawa do lewa :P
Miło się czyta takie rzeczy, nie ukrywam, dziękuję. Chociaż moim zamiarem nie było wywołanie tego rodzaju dyskusji - nie znoszę takich ”wymuszonych” pożegnań. If you know what I mean... ;) Po prostu odpisałem Ci mors swój stosunek do niniejszego blogaska :P ;)
Michał, jesteś jednymz Ojców Zasłozycieli BS, pionierem, prekursorem, inspiracją, kimś stałym i niezmiennym, który trwa od zawsze! To zobowiązuje, pamiętaj!!!
Spodziewaj się fali protestów. ;p ;) Znam te rozterki, zwłaszcza odkąd wywiało z mojego bloga hejterów, którzy tak mnie nakręcali. :D Prowadziłem bloga sumiennie, żeby zrobić im na złość ;)) a teraz co mi zostało?
Ostatecznie możemy pisać politycznie - Ty na złość PISowi, a ja na złość totalnej opozycji. ;)) ;p
Nie mam już zupełnie serca do prowadzenia tego bloga szczerze mówiąc.
Dociągnę do końca roku, a potem zobaczę. Nb w tę sobotę byłem na podobnej trasie z kolegą z pracy. Chodziło nam o spenetrowanie tej opuszczonej osady. Wrzucę potem opis i foty.
Dokładnie to samo pomyślałem o tym znaku na betonowym słupie - że przedpotopowy. :D Albo samoróbka (w dodatku przedpotopowa ;)) ).
Srogie klimaty... tylko Twój rower je zakłócał. ;)) No i autobus - winien być H9. ;)
PS. masz taką samą jak ja obsuwę na BS, a 11 listopada przejechałeś podobny dystans, w dodatku z niewiele mniejszym przewyższeniem, niż ja... w Karkonoszach. :O