Po ostatniej wizycie w Ińsku odkryłem opuszczoną wieś, osadę, sam nie wiem w lasach gminy Węgorzyno. Namówiłem kolegę z pracy, Adama i wraz z nim postanowiłem trochę więcej czasu poświęcić na zobaczenie tej "perełki". Szczególnie, że po ostatnim pobycie ograniczyłem się jedynie do zliczenia opuszczonych domów i zrobienia zdjęcia przed jednym z nich. Okazało się, że domów jest więcej, do kilku z nich nawet sobie weszliśmy. Ponadto jest tam też zdewastowany cmentarz oraz opuszczony kościół, do którego również niewielkim wysiłkiem można się dostać. No, naprawdę miejsce niesamowite.
Dojechaliśmy tam (w dojmującym zimnie - +2 i silny wiatr) z Ińska drogą polną do Studnicy. I dalej tak jak ja dwa tygodnie wcześniej - skrajem poligonu aż do DK20, a potem świetnym, leśnym, pagórkowatym szutrem.
Wycieczkę kończyliśmy dojeżdżając do Ińska przez Brzeźniak, Wiewiecko, kopalnie piachu koło Granicy i Storkowo. Wypad udany i pewnie jeszcze razem pojeździmy.
Calusieńka! Ale to chyba już od dawna. Choć w jednej z chałup znaleźliśmy gazety z 2008. Albo gerdy nowego typu w drzwiach... Więc tak do końca nie wiem jak to było z tymi dawnymi mieszkańcami.