m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 84.87km
  • Czas 03:53
  • VAVG 21.85km/h
  • VMAX 57.60km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 2722kcal
  • Podjazdy 771m
  • Sprzęt Kazik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kazik szuka śladów dawnej osady Bismark

Poniedziałek, 24 sierpnia 2020 • dodano: 24.08.2020 | Komentarze 5

MAPA

Korzystając z pobytu w "mateczniku" pojechałem pobuszować po Lasach Wierzchucińskich, w tereny, gdzie przed wojną była osada Bismark. Kiedyś natknąłem się w samym środku głuszy na opuszczony cmentarz. Zacząłem szukać skąd się tam wziął i okazało się, że to pozostałość po mocno rozproszonej, wspomnianej osadzie. Po wojnie w dużej części została zdegradowana, pozostało jedynie kilka zabudowań, część z nich tworzy osadę leśną Łęczyn Dolny. Część raczej nic nie tworzy, bo jak nazwać pojedynczy dom w środku lasu, z dojazdem kilka km od asfaltu i pewnie z 3 km do najbliższych, innych zabudowań? Jakby nie było bardzo mi odpowiada lekko tajemniczy klimat tego miejsca, lubię tam wracać :)

Po drodze zajechałem też do Rozłazina, korzystając z fajnego, niebieskiego szlaku rowerowego w okolicy Paraszyna (tamże kolejna fota niszczejącego dworu, którego nikt nie chce kupić). W Rozłazinie urodziła się moja babcia. Przed wojną była to miejscowość graniczna (ale leżała już w Niemczech). Ślady, w postaci charakterystycznych, drewnianych domków celnych widać do dziś. Jest ich zresztą w okolicy trochę. Fotografuję kościół, dawną stację kolejową leżącą przy linii Lębork - Sierakowice - Kartuzy, póki co niestety bez widoków na ponowne uruchomienie przewozów. No i okazały budynek szkoły.

Epicki, fajny wyjazd. Nagrodę po nim stanowi degustacja meksykańskiego żarcia w nowootwartej knajpie w Wejherowie. W momencie, gdy do niej wchodzę zaczyna lać. I tak pada do czasu aż skończyłem jeść i pić :)

























Kategoria wycieczka



Komentarze
michuss
| 19:32 niedziela, 30 sierpnia 2020 | linkuj Dzięki za komenty :)

Mirek, nie ma lekko, Kazik haruje jak wół, z małymi przerwami :D
strus
| 15:51 piątek, 28 sierpnia 2020 | linkuj Leśne fotki prawie jak z Bukowej
srk23
| 07:34 wtorek, 25 sierpnia 2020 | linkuj Widzę, że "Kazik" się nie opierdziela...dajesz mu popalić.
Marecki
| 07:08 wtorek, 25 sierpnia 2020 | linkuj Niezła różnorodnośc dróg, od leśne, po piachy i szuterek..Meksykańska potrawa wygląda smakowicie..Fajne masz tereny w "mateczniku"
Trollking
| 22:17 poniedziałek, 24 sierpnia 2020 | linkuj Tylko poczekaj na komentarz z wiadomej strony :) Może nie dziadek, ale babcia od Niemców, więc MichuSS nieprzypadkowy :)

Fajna relacja - to już ode mnie :)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!