Kazik szuka śladów dawnej osady Bismark
Poniedziałek, 24 sierpnia 2020
· Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
Korzystając z pobytu w "mateczniku" pojechałem pobuszować po Lasach Wierzchucińskich, w tereny, gdzie przed wojną była osada Bismark. Kiedyś natknąłem się w samym środku głuszy na opuszczony cmentarz. Zacząłem szukać skąd się tam wziął i okazało się, że to pozostałość po mocno rozproszonej, wspomnianej osadzie. Po wojnie w dużej części została zdegradowana, pozostało jedynie kilka zabudowań, część z nich tworzy osadę leśną Łęczyn Dolny. Część raczej nic nie tworzy, bo jak nazwać pojedynczy dom w środku lasu, z dojazdem kilka km od asfaltu i pewnie z 3 km do najbliższych, innych zabudowań? Jakby nie było bardzo mi odpowiada lekko tajemniczy klimat tego miejsca, lubię tam wracać :)
Po drodze zajechałem też do Rozłazina, korzystając z fajnego, niebieskiego szlaku rowerowego w okolicy Paraszyna (tamże kolejna fota niszczejącego dworu, którego nikt nie chce kupić). W Rozłazinie urodziła się moja babcia. Przed wojną była to miejscowość graniczna (ale leżała już w Niemczech). Ślady, w postaci charakterystycznych, drewnianych domków celnych widać do dziś. Jest ich zresztą w okolicy trochę. Fotografuję kościół, dawną stację kolejową leżącą przy linii Lębork - Sierakowice - Kartuzy, póki co niestety bez widoków na ponowne uruchomienie przewozów. No i okazały budynek szkoły.
Epicki, fajny wyjazd. Nagrodę po nim stanowi degustacja meksykańskiego żarcia w nowootwartej knajpie w Wejherowie. W momencie, gdy do niej wchodzę zaczyna lać. I tak pada do czasu aż skończyłem jeść i pić :)





















