Kołobrzeg

Czwartek, 1 października 2020 · Komentarze(5)
Kategoria >200 km, wycieczka
MAPA

Epicki wyjazd :)

Na fali tego, że udało mi się tak wymodelować grafik w pracy, że miałem wolną końcówkę tygodnia postanowiłem zrobić sobie ultra wycieczkę, do której pasował by powyższy epitet. Padło na Kołobrzeg, ale nie najkrótszą drogą, tylko z zaliczeniem co fajniejszych ostępów leśnych i polnych. W tym celu usiadłem dzień wcześniej do stravy i wytyczyłem sobie trasę z podstawowym założeniem - jak najmniej asfaltu i - w miarę możliwości - raczej odludziami. Muszę nieskromnie powiedzieć, że udało się to bardzo dobrze (do tego stopnia, że miałem potem problemy z zaopatrzeniem, bo nigdzie nie było otwartego sklepu - dopiero w Sławoborzu rzuciłem się na picie). Przy okazji odkryłem parę fajnych dróg, które wpisuję na listę do ponownego przejechania. Szczególnie w rejonie Ińskiego PK. Równe, szybkie szutry, trochę bruków, trochę piachu, ale ze zdecydowaną przewagą tych pierwszych - spektakularnych wtop nie zaliczyłem. Do tego stare, poniemieckie, zarastające cmentarze, mocno nadgryzione zębem czasu rudery w wioskach zapomnianych przez wszystkich. Jeszcze zwierzęta. W samym IPK trafiam na przebiegające mi drogę stado jeleni, na wyciągnięcie ręki! :) 

Wyjechałem dość wcześnie (około 5.45, jeszcze na starcie miałem Bukową po ciemku), a to dlatego, że chciałem zdążyć na ostatni bezpośredni z Kołobrzegu o 17.15. To się udało, nawet z pewnym zapasem czasu, ale i trasę w końcowej części skróciłem o około 15 km (a przy okazji wybierając bardzo wygodny asfalt drogi wojewódzkiej), omijając tym samym między innymi Podwilcze, gdzie jest, a przynajmniej osiem lat temu była imponująca ruina pałacu rodu Podewils. Innym razem, trudno.

Postoje. Najdłuższy, a na pewno najważniejszy z perspektywy pokonywania wymagających km po "górkach" ińskich był postój w Chociwlu, gdzie pod sklepem urządziłem sobie najlepsze w takich sytuacjach śniadanie - świeża drożdżówka i jogurt do picia. Klasyka. Zeszło z 20 minut.

Fajne, mocne wejście w październik :)





























Komentarze (5)

Ale możesz sobie podzielić na mniejsze kawałki, ewentualnie kawałek podjechać pociągiem. Warto! :)

michuss 18:22 niedziela, 4 października 2020

Dla ciebie epicki wyjazd dla mnie cztery rundki po pracy :(

strus 18:09 niedziela, 4 października 2020

Faktycznie, w październik wszedłeś z przytupem.

srk23 17:10 sobota, 3 października 2020

Dzięki.

michuss 08:28 sobota, 3 października 2020

No epicko, nie ma co ukrywać :) Super klimat - ja co prawda zaliczam takie głównie piechtą, ale na "ciut" krótszych kilometrażach :) Z gravelem Ci do twarzy, tak jak z dystansami ultra - gratulacje! :)

Trollking 21:42 piątek, 2 października 2020
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!