Do Przytonia przez Ińsko
Czwartek, 13 maja 2010
· Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Strachocin-Ulikowo-Pęzino-Czarnkowo-Marianowo-Kępno-Dobrzany-Kozy-Ciemnik-Ińsko-Storkowo-Brzeźniak-Przytoń-Węgorzyno-Chociwel-Karkowo-Kania-Chlebowo-Chlebówko-Białuń-Tolcz-Łęczyca-Storkówko-Małkocin-Klępino-STARGARD
Korzystając z konczącego się powoli urlopu postanowiłem "zaszaleć" i pojechać gdzieś dalej.
Wyruszyłem z domu o 6.15 w dość wilgotnej mgle (na tyle wilgotnej, że po 5 km miałem mokre okulary, a z kasku kapała woda). Do Marianowa pojechałem tą samą trasą, z której korzystałem dwa dni temu (przez Pęzino, Czarnkowo), a dalej przez Kępno do Dobrzan. Tu krótka przerwa na banana i snickersa i po chwili docieram do Kóz, skąd jedną z najbardziej urokliwych dróg, którą kiedykolwiek jechałem do Ciemnika. Według przewodnika po zachodniopomorskim z lat siedemdziesiątych droga ta została wybudowana specjalnie w celach widokowych (?). Faktycznie wiedzie serpentynami przez dość mocno pofałdowany las. Po drodze mija się śródleśne jeziora-niektóre większe, niektóre mniejsze. W pewnym momencie płoszę stado dzików-dość spore, uciekając robią sporo hałasu-aż zatrzymałem się z wrażenia. Z Ciemnika drogą wojewódzką do Ińska, gdzie robię sobie krótki postój nad jeziorem, przy pomniku słynnego ińskiego raka (OIDP podobna legenda z rakiem wiąże się z równie urokliwym Moryniem).
W Ińsku zaopatruję się w kolejną flaszkę wody, bułki, które potem zjem z kabanosami i jogurt. Wyjeżdżam tą samą drogą wojewódzką, którą przyjechałem, tyle, że w kierunku Węgorzyna. W Storkowie jednak nie skręcam wraz z nią, tylko jadę prosto w kierunku drogi krajowej nr 20, a dalej Brzeźniaka. Niedaleko za Storkowem mijam okazałą kopalnię piasku, natomiast tuż przed skrzyżowaniem z DK20 mija mnie karetka na sygnale (sygnał włączają w ostatniej chwili, skutkiem czego prawie ląduję w rowie).
Droga do Brzeźniaka niezwykle wąska i urokliwa. Mijam panów "pomarańczowych", którzy coś tam łatają. Niesamowite wrażenie robi zakręt, za którym jest zjazd wprost na przejazd kolejowy przy stacji PKP o nazwie Wiewiecko. Świetnie wygląda stacja z tej perspektywy-zadbana, krawężniki odmalowane, jest rozkład, wszystko jak trzeba;)
Przed samym Brzeźniakiem zaliczam całkiem pokaźny podjazd, a potem w pofałdowanym terenie docieram do Węgorzyna, w okolicach Przytonia urządzając sobie śniadanie.
Z Węgorzyna szybko chcę się przedostać do Chociwla-jadę "dwudziestką". Nie polecam, brak poboczy i bardzo wzmożony ruch ciężarówek.
Od Chociwla opłotkami zasuwam w kierunku "betonówki" (droga Szczecin-Chociwel, wybudowana w części w latach trzydziestych autostrada z Berlina do Królewca). Potem także "bokami" do Stargardu.
Pogoda była w sam raz-pochmurno, ale nie padało. Skwaru też nie stwierdziłem.
Nawierzchnia na większej części trasy zadowalająca.
Garść zdjęć:









Korzystając z konczącego się powoli urlopu postanowiłem "zaszaleć" i pojechać gdzieś dalej.
Wyruszyłem z domu o 6.15 w dość wilgotnej mgle (na tyle wilgotnej, że po 5 km miałem mokre okulary, a z kasku kapała woda). Do Marianowa pojechałem tą samą trasą, z której korzystałem dwa dni temu (przez Pęzino, Czarnkowo), a dalej przez Kępno do Dobrzan. Tu krótka przerwa na banana i snickersa i po chwili docieram do Kóz, skąd jedną z najbardziej urokliwych dróg, którą kiedykolwiek jechałem do Ciemnika. Według przewodnika po zachodniopomorskim z lat siedemdziesiątych droga ta została wybudowana specjalnie w celach widokowych (?). Faktycznie wiedzie serpentynami przez dość mocno pofałdowany las. Po drodze mija się śródleśne jeziora-niektóre większe, niektóre mniejsze. W pewnym momencie płoszę stado dzików-dość spore, uciekając robią sporo hałasu-aż zatrzymałem się z wrażenia. Z Ciemnika drogą wojewódzką do Ińska, gdzie robię sobie krótki postój nad jeziorem, przy pomniku słynnego ińskiego raka (OIDP podobna legenda z rakiem wiąże się z równie urokliwym Moryniem).
W Ińsku zaopatruję się w kolejną flaszkę wody, bułki, które potem zjem z kabanosami i jogurt. Wyjeżdżam tą samą drogą wojewódzką, którą przyjechałem, tyle, że w kierunku Węgorzyna. W Storkowie jednak nie skręcam wraz z nią, tylko jadę prosto w kierunku drogi krajowej nr 20, a dalej Brzeźniaka. Niedaleko za Storkowem mijam okazałą kopalnię piasku, natomiast tuż przed skrzyżowaniem z DK20 mija mnie karetka na sygnale (sygnał włączają w ostatniej chwili, skutkiem czego prawie ląduję w rowie).
Droga do Brzeźniaka niezwykle wąska i urokliwa. Mijam panów "pomarańczowych", którzy coś tam łatają. Niesamowite wrażenie robi zakręt, za którym jest zjazd wprost na przejazd kolejowy przy stacji PKP o nazwie Wiewiecko. Świetnie wygląda stacja z tej perspektywy-zadbana, krawężniki odmalowane, jest rozkład, wszystko jak trzeba;)
Przed samym Brzeźniakiem zaliczam całkiem pokaźny podjazd, a potem w pofałdowanym terenie docieram do Węgorzyna, w okolicach Przytonia urządzając sobie śniadanie.
Z Węgorzyna szybko chcę się przedostać do Chociwla-jadę "dwudziestką". Nie polecam, brak poboczy i bardzo wzmożony ruch ciężarówek.
Od Chociwla opłotkami zasuwam w kierunku "betonówki" (droga Szczecin-Chociwel, wybudowana w części w latach trzydziestych autostrada z Berlina do Królewca). Potem także "bokami" do Stargardu.
Pogoda była w sam raz-pochmurno, ale nie padało. Skwaru też nie stwierdziłem.
Nawierzchnia na większej części trasy zadowalająca.
Garść zdjęć:

Start wycieczki© michuss

Author w zieleni© michuss

Droga Kozy-Ciemnik© michuss

Author nad jeziorem Okunie© michuss

Droga Kozy-Ciemnik© michuss

Iński Rak© michuss

PKP Wiewiecko© michuss

Cmentarzyk w Przytoniu© michuss

Pomnik w Węgorzynie© michuss

Author na wąskim torze© michuss









