Powiat wejherowski (1)
Niedziela, 5 września 2010
· Komentarze(2)
Kategoria wycieczka
BOLSZEWO-Wejherowo-Bolszewo-Zamostne-Zelewo-Zielnowo-Chynowiec-Chynowie-Dąbrówka-Salino-Chrzanowo-Wysokie-Kaczkowo-Łęczyce-Rozłazino-Nawcz-Tłuczewo-Strzepcz-Pobłocie-Smażyno-Częstkowo-Milwino-Sychowo-Gowino-Wejherowo-BOLSZEWO
Wreszcie doczekałem się upragnionego urlopu i postanowiłem wyjechać na kilka dni w swoje rodzinne strony, w okolice Wejherowa.
Dziś rano wyruszyłem mimo niekorzystnych prognoz w drogę. Deszcz złapał mnie już w Bolszewie, czyli miejscu „stacjnonowania”, ale nie zraziłem się tym i pojechałem dalej-jedno szczęście, bo później deszcz zmoczył mnie tylko raz.
Wycieczka miała wyjątkowo nostalgiczny i sentymentalny klimat-ujeżdżałem „ścieżki”, które kiedyś były dla mnie codziennością. Dzisiaj nieraz zdarza mi się zatęsknić do kaszubskich pagórków, lasów i jezior. Trasa wiodła więc dobrze mi znaną i nieco ruchliwą drogą w kierunku Gniewina, ale dojechałem nią tylko do Zamostnego, gdzie skręciłem w lewo, obierając kierunek Luzino (potwierdził to drogowskaz: LUZINO 10).

Tą klimatyczną wąską asfaltówką docieram do Zelewa-sympatycznej wsi położonej w pradolinie rzeki Redy. Miejscowość słynie z doskonałych pastwisk wokół, stąd bydła jest tu dużo, co widać.

W Zelewie zjeżdżam w prawo, w kierunku przeciwległego, zachodniego brzegu pradoliny. Po około 5 minutach jestem przy przeciwnym zboczu, w Zielnowie.


Tutaj skręt w prawo i jakieś 2 km po szerokiej i bardzo dziurawej gruntówce do Chynowca (droga łączy Strzebielino z Chynowcem). Chynowiec jest przysiółkiem wioski Chynowie, która rozłożyła się na wysoko położonym brzegu pradoliny. Jako, że zmierzam do Chynowia czeka mnie teraz podjazd. Dostałem w kość, bo okolice Stargardu nie mają takich przewyższeń. Prosta, dziurawa asfaltówka, stromo nachylona. Pod samym szczytem, jak już prawie ciągnęłem język po ziemi minął mnie jadący z naprzeciwka, uśmiechnięty dziadek. Dalej przejeżdżam przez Chynowie i zmierzam w kierunku Łęczyc. Droga wciąż wiedzie pod górę, w cieniu drzew Puszczy Wierzchucińskiej. W końcu po 6 km od Chynowca mijam leśniczówkę Łączyn i droga się wypłaszcza. Ja natomiast uciekam z trasy Chynowie-Łęczyce i skręcam w prawo, w zapomnianą, potwornie zniszczoną asfaltówkę, która doprowadza mnie do Dąbrówki, nad jeziorem Dąbrze. W powiecie wejherowskim jest co najmniej jeszcze jedna Dąbrówka, a w okolicy pewnie jeszcze kilka by się znalazło.

Z Dąbrówki lokalną drogą docieram do Salina, gdzie znajduje się piękny dworek z pruskim murem. Dzisiaj zobaczyłem, że ktoś go zagospodarował i umieścił w nim gospodarstwo agroturystyczne. Zabytek wygląda bardzo ładnie, całości dopełnia dach kryty strzechą. Wcześniej ten obiekt przechodził różne przygody, między innymi spalił się dach właśnie.

Obok dworku znajduje się cmentarz, z zarośniętą częścią niemiecką. Widoczna z drogi jest również „kaplica”, w której kilka lat temu można się było natknąć na stare trumny, kości ludzkie, prawdopodobnie dawnych właścicieli Salina.
Dalsza droga wiedzie przez Witków, w którym również znajduje się stary zespół parkowo-pałacowy. Poza tym z tym miejscem jest związana ciekawa historia-nie tak dawno temu Witkowa na mapie nie było. Była Wódka. Jednak ktoś zdecydował, że to nieodpowiednia nazwa dla wsi i tak Wódka stała się niegroźnym Witkowem.
Na dalszym etapie mijam wioski Chrzanowo, Wysokie, Dąbrowa Brzezieńska i Kaczkowo. Droga przecinająca te miejscowości została niedawno wyremontowana i jedzie się rewelacyjnie. Niestety, kaszaniasty pozostał wyjazd z Kaczkowa, który sprowadza ostro w dół i można się nieźle rozpędzić. Można by jeszcze bardziej, gdyby nie duża ilość dziur.
W gminnych Łęczycach ponownie łapie mnie deszcz. Będzie mi towarzyszył aż do Tłuczewa, do którego zmierzam przez Rozłazino, Nawcz. To droga pod górę, bo Łęczyce znajdują się w pradolinie Łeby i, żeby się z nich wydostać na południe trzeba się wspiąć na wzgórza morenowe.


W Tłuczewie krótka przerwa na przystanku przed wspinaczką na zbocze doliny Łeby i dalej moją ukochaną trasą przez Strzepcz, Pobłocie, Częstkowo, Gowino do Wejherowa, gdzie robię sobie rundkę po mieście. W końcu nie było mnie tu prawie rok.




Wreszcie doczekałem się upragnionego urlopu i postanowiłem wyjechać na kilka dni w swoje rodzinne strony, w okolice Wejherowa.
Dziś rano wyruszyłem mimo niekorzystnych prognoz w drogę. Deszcz złapał mnie już w Bolszewie, czyli miejscu „stacjnonowania”, ale nie zraziłem się tym i pojechałem dalej-jedno szczęście, bo później deszcz zmoczył mnie tylko raz.
Wycieczka miała wyjątkowo nostalgiczny i sentymentalny klimat-ujeżdżałem „ścieżki”, które kiedyś były dla mnie codziennością. Dzisiaj nieraz zdarza mi się zatęsknić do kaszubskich pagórków, lasów i jezior. Trasa wiodła więc dobrze mi znaną i nieco ruchliwą drogą w kierunku Gniewina, ale dojechałem nią tylko do Zamostnego, gdzie skręciłem w lewo, obierając kierunek Luzino (potwierdził to drogowskaz: LUZINO 10).

Droga Zamostne-Zelewo© michuss
Tą klimatyczną wąską asfaltówką docieram do Zelewa-sympatycznej wsi położonej w pradolinie rzeki Redy. Miejscowość słynie z doskonałych pastwisk wokół, stąd bydła jest tu dużo, co widać.

Łąki pod Zielnowem© michuss
W Zelewie zjeżdżam w prawo, w kierunku przeciwległego, zachodniego brzegu pradoliny. Po około 5 minutach jestem przy przeciwnym zboczu, w Zielnowie.

Zielnowo© michuss

Pastwisko w Zielnowie© michuss
Tutaj skręt w prawo i jakieś 2 km po szerokiej i bardzo dziurawej gruntówce do Chynowca (droga łączy Strzebielino z Chynowcem). Chynowiec jest przysiółkiem wioski Chynowie, która rozłożyła się na wysoko położonym brzegu pradoliny. Jako, że zmierzam do Chynowia czeka mnie teraz podjazd. Dostałem w kość, bo okolice Stargardu nie mają takich przewyższeń. Prosta, dziurawa asfaltówka, stromo nachylona. Pod samym szczytem, jak już prawie ciągnęłem język po ziemi minął mnie jadący z naprzeciwka, uśmiechnięty dziadek. Dalej przejeżdżam przez Chynowie i zmierzam w kierunku Łęczyc. Droga wciąż wiedzie pod górę, w cieniu drzew Puszczy Wierzchucińskiej. W końcu po 6 km od Chynowca mijam leśniczówkę Łączyn i droga się wypłaszcza. Ja natomiast uciekam z trasy Chynowie-Łęczyce i skręcam w prawo, w zapomnianą, potwornie zniszczoną asfaltówkę, która doprowadza mnie do Dąbrówki, nad jeziorem Dąbrze. W powiecie wejherowskim jest co najmniej jeszcze jedna Dąbrówka, a w okolicy pewnie jeszcze kilka by się znalazło.

Jezioro Dąbrze© michuss
Z Dąbrówki lokalną drogą docieram do Salina, gdzie znajduje się piękny dworek z pruskim murem. Dzisiaj zobaczyłem, że ktoś go zagospodarował i umieścił w nim gospodarstwo agroturystyczne. Zabytek wygląda bardzo ładnie, całości dopełnia dach kryty strzechą. Wcześniej ten obiekt przechodził różne przygody, między innymi spalił się dach właśnie.

Dworek w Salinie© michuss
Obok dworku znajduje się cmentarz, z zarośniętą częścią niemiecką. Widoczna z drogi jest również „kaplica”, w której kilka lat temu można się było natknąć na stare trumny, kości ludzkie, prawdopodobnie dawnych właścicieli Salina.
Dalsza droga wiedzie przez Witków, w którym również znajduje się stary zespół parkowo-pałacowy. Poza tym z tym miejscem jest związana ciekawa historia-nie tak dawno temu Witkowa na mapie nie było. Była Wódka. Jednak ktoś zdecydował, że to nieodpowiednia nazwa dla wsi i tak Wódka stała się niegroźnym Witkowem.
Na dalszym etapie mijam wioski Chrzanowo, Wysokie, Dąbrowa Brzezieńska i Kaczkowo. Droga przecinająca te miejscowości została niedawno wyremontowana i jedzie się rewelacyjnie. Niestety, kaszaniasty pozostał wyjazd z Kaczkowa, który sprowadza ostro w dół i można się nieźle rozpędzić. Można by jeszcze bardziej, gdyby nie duża ilość dziur.
W gminnych Łęczycach ponownie łapie mnie deszcz. Będzie mi towarzyszył aż do Tłuczewa, do którego zmierzam przez Rozłazino, Nawcz. To droga pod górę, bo Łęczyce znajdują się w pradolinie Łeby i, żeby się z nich wydostać na południe trzeba się wspiąć na wzgórza morenowe.

Droga Godętowo-Rozłazino© michuss

Dolina Łeby© michuss
W Tłuczewie krótka przerwa na przystanku przed wspinaczką na zbocze doliny Łeby i dalej moją ukochaną trasą przez Strzepcz, Pobłocie, Częstkowo, Gowino do Wejherowa, gdzie robię sobie rundkę po mieście. W końcu nie było mnie tu prawie rok.

Tłuczewo-zjazd w dolinę Łeby, widoczny w głębi stromy wyjazd© michuss

Zielony Dworek pod Strzepczem, widoczny most na Łebie© michuss

Łąki pod Smażynem© michuss

Gmina Linia wita po polsku i kaszubsku© michuss

Najwyższy punkt wycieczki-Częstkowo, widok na południe© michuss









