Szczecin komunikacyjnie
Wtorek, 26 kwietnia 2011
· Komentarze(2)
Kategoria komunikacyjnie
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-port-Zdroje-Nad Rudzianką-Kijewo-Płonia)-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-port-Zdroje-Nad Rudzianką-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARD
To się dzisiaj załatwiłem... Tradycyjnie rano dotarłem do pracy. Dzisiaj bez pośpiechu, bo wyjechałem trochę wcześniej niż zazwyczaj dzięki czemu byłem sporo przed czasem.
W drodze powrotnej pojechałem przez Zdroje, gdzie w coolbike`u nabywam smar, który będzie mi potrzebny do założenia hamulców-dzisiaj przyszły kurierem (oprócz nich także gripy). Po wyjściu ze sklepu zastaje mnie lekki deszczyk, który towarzyszy mi aż do Kijewa. Potem przestaje padać, a ja bardzo szybko kieruję się w stronę Kobylanki. Tuż przed zjazdem na Niedźwiedź dopada mnie myśl co bym zrobił, gdyby okazało się, że nie mam kluczy do domu:) Sytuacja byłaby fatalna, bo musiałbym zawrócić z powrotem prawie do centrum Szczecina. No i jak to zwykle bywa w takich sytuacjach skądś ta myśl się wzięła... Zaczynam zastanawiać się gdzie właściwie te klucze są. I wychodzi mi na to, że w bluzie polarowej, która prawdopodobnie została w pracy:) Zatrzymuję się-kopię w plecaku. Oczywiście nie ma, szybko otwieram sakwę i z nadzieją zaczynam tam szukać. Też nie ma... Cóż, zawracam i przez Niedźwiedź, tym razem dla odmiany drogą wzdłuż torów cofam się do roboty, skąd zabieram klucze:)
Potem już na szybko, podobnie jak planowałem wrócić wcześniej. Skończyło się tak, że wyjechałem z pracy po 16, a po tych wszystkich "hopsztosach" w domu zjawiam się o 19.45 (akcja "gdzie klucze?" miała miejsce około 17.10).
To się dzisiaj załatwiłem... Tradycyjnie rano dotarłem do pracy. Dzisiaj bez pośpiechu, bo wyjechałem trochę wcześniej niż zazwyczaj dzięki czemu byłem sporo przed czasem.
W drodze powrotnej pojechałem przez Zdroje, gdzie w coolbike`u nabywam smar, który będzie mi potrzebny do założenia hamulców-dzisiaj przyszły kurierem (oprócz nich także gripy). Po wyjściu ze sklepu zastaje mnie lekki deszczyk, który towarzyszy mi aż do Kijewa. Potem przestaje padać, a ja bardzo szybko kieruję się w stronę Kobylanki. Tuż przed zjazdem na Niedźwiedź dopada mnie myśl co bym zrobił, gdyby okazało się, że nie mam kluczy do domu:) Sytuacja byłaby fatalna, bo musiałbym zawrócić z powrotem prawie do centrum Szczecina. No i jak to zwykle bywa w takich sytuacjach skądś ta myśl się wzięła... Zaczynam zastanawiać się gdzie właściwie te klucze są. I wychodzi mi na to, że w bluzie polarowej, która prawdopodobnie została w pracy:) Zatrzymuję się-kopię w plecaku. Oczywiście nie ma, szybko otwieram sakwę i z nadzieją zaczynam tam szukać. Też nie ma... Cóż, zawracam i przez Niedźwiedź, tym razem dla odmiany drogą wzdłuż torów cofam się do roboty, skąd zabieram klucze:)
Potem już na szybko, podobnie jak planowałem wrócić wcześniej. Skończyło się tak, że wyjechałem z pracy po 16, a po tych wszystkich "hopsztosach" w domu zjawiam się o 19.45 (akcja "gdzie klucze?" miała miejsce około 17.10).









