Po powiecie sławieńskim
Poniedziałek, 4 lipca 2011
· Komentarze(3)
Kategoria wycieczka, komunikacyjnie
BOLSZEWO-Wejherowo-PKP-Słupsk-Bolesławice-Sycewice-Pałowo-Nosalin-Staniewice-Mazów-Chudaczewko-DARŁOWO
Korzystając z zaproszenia i urlopu postanowiłem odwiedzić znajomych, którzy akurat przelotem, przez kilka dni bawili w Darłowie.
Początkowo miałem zamiar jechać z Bolszewa, ale rzeczywistość nieco zweryfikowała te plany i ostatecznie do Słupska dojechałem kolejką SKM, wykorzystując przy okazji prorowerowe nastawienie tej spółki, które objawia się w tym, że można rowery przewozić za darmo i to codziennie. Przewozy Regionalne mogły by brać przykład, bo wożenie rowerów za złotówkę tylko w weekendy to stanowczo za mało.
Ze Słupska kieruję się „szóstką” w stronę Sławna, szerokim poboczem dojeżdżając do Sycewic. Ta miejscowość znajduje się w gminie Kobylnica, czyli jednej z tych, które słyną z robienia kokosów na bazie zdjęć z fotoradarów. Osobiście byłem dwa razy tam „ustrzelony”, a wcale często tą trasą nie podróżowałem. Dzisiaj, a jakże!, też stał statyw, schowany za przystankiem autobusowym, czyli miejscowe zwyczaje się nie zmieniły:)
W Sycewicach, przed samym przejazdem kolejowym skręciłem w boczną drogę, za drogowskazem „Postomino”. Tą potwornie dziurawą, ale prawie pozbawioną ruchu samochodowego szosą docieram do Pałowa. Tu krótki rzut na mapę i decyduję się jechać przez Nosalin, Staniewice, Mazów, Chudaczewko do szosy ze Sławska do Jarosławca. Odcinek z Pałowa do Nosalina to zapewne jedna ze słynnych „schetynówek”-nowiutki, gładki asfalt. Uroku tej trasie dodaje pokaźny wiatrak elektryczny.

Między Nosalinem a Staniewicami zapadł mi w pamięć fajny, drewniany most na Wieprzy. Z kolei fragment ze Staniewic do Mazowa, w ogóle nie oznaczony w tych pierwszych i obrany przeze mnie „na czuja” był potwornie dziurawy, szczególnie na początkowym odcinku do Wilkowic.

W Mazowie skręcam w prawo, w drogę z charakterystycznych betonowych płyt z dziurkami w środku (nie wiem jak się fachowo nazywają, ale nie jest to ani trylinka, ani płyty jumbo).

Po chwili przejeżdżam ponownie już dzisiaj nad Wieprzą, a za moment, w Chudaczewku trasa odbija w lewo i przez kilka km wije się przez las-wspaniały, klimatyczny odcinek. Co prawda trochę te płyty dają popalić, bo rower drży jak wariat, ale summa summarum jest super. Po kilkunastu minutach wyłania się skrzyżowanie z wspominaną asfaltówką ze Sławska do Jarosławca, na którym skręcam w prawo (w kierunku Jarosławca). Po kilku km docieram do krzyżówki z wojewódzką drogą 203 z Ustki do Koszalina. Skręcam, rzecz jasna, w lewo i po 13 km wjeżdżam do Darłowa, delektując się wspaniałą jazdą z wiatrem, nieco zmąconą potwornym ruchem na końcowym odcinku i kompletnie zdewastowanym skrajem jezdni. Koniec końców-w samym Darłowie niemal wpadam na samochód moich znajomych, do których jadę:)
Korzystając z zaproszenia i urlopu postanowiłem odwiedzić znajomych, którzy akurat przelotem, przez kilka dni bawili w Darłowie.
Początkowo miałem zamiar jechać z Bolszewa, ale rzeczywistość nieco zweryfikowała te plany i ostatecznie do Słupska dojechałem kolejką SKM, wykorzystując przy okazji prorowerowe nastawienie tej spółki, które objawia się w tym, że można rowery przewozić za darmo i to codziennie. Przewozy Regionalne mogły by brać przykład, bo wożenie rowerów za złotówkę tylko w weekendy to stanowczo za mało.
Ze Słupska kieruję się „szóstką” w stronę Sławna, szerokim poboczem dojeżdżając do Sycewic. Ta miejscowość znajduje się w gminie Kobylnica, czyli jednej z tych, które słyną z robienia kokosów na bazie zdjęć z fotoradarów. Osobiście byłem dwa razy tam „ustrzelony”, a wcale często tą trasą nie podróżowałem. Dzisiaj, a jakże!, też stał statyw, schowany za przystankiem autobusowym, czyli miejscowe zwyczaje się nie zmieniły:)
W Sycewicach, przed samym przejazdem kolejowym skręciłem w boczną drogę, za drogowskazem „Postomino”. Tą potwornie dziurawą, ale prawie pozbawioną ruchu samochodowego szosą docieram do Pałowa. Tu krótki rzut na mapę i decyduję się jechać przez Nosalin, Staniewice, Mazów, Chudaczewko do szosy ze Sławska do Jarosławca. Odcinek z Pałowa do Nosalina to zapewne jedna ze słynnych „schetynówek”-nowiutki, gładki asfalt. Uroku tej trasie dodaje pokaźny wiatrak elektryczny.

Nówka sztuka-droga Pałowo-Nosalin© michuss
Między Nosalinem a Staniewicami zapadł mi w pamięć fajny, drewniany most na Wieprzy. Z kolei fragment ze Staniewic do Mazowa, w ogóle nie oznaczony w tych pierwszych i obrany przeze mnie „na czuja” był potwornie dziurawy, szczególnie na początkowym odcinku do Wilkowic.

Staniewice© michuss
W Mazowie skręcam w prawo, w drogę z charakterystycznych betonowych płyt z dziurkami w środku (nie wiem jak się fachowo nazywają, ale nie jest to ani trylinka, ani płyty jumbo).

Płyty Mazów-Chudaczewko-szosa ze Sławska do Jarosławca© michuss
Po chwili przejeżdżam ponownie już dzisiaj nad Wieprzą, a za moment, w Chudaczewku trasa odbija w lewo i przez kilka km wije się przez las-wspaniały, klimatyczny odcinek. Co prawda trochę te płyty dają popalić, bo rower drży jak wariat, ale summa summarum jest super. Po kilkunastu minutach wyłania się skrzyżowanie z wspominaną asfaltówką ze Sławska do Jarosławca, na którym skręcam w prawo (w kierunku Jarosławca). Po kilku km docieram do krzyżówki z wojewódzką drogą 203 z Ustki do Koszalina. Skręcam, rzecz jasna, w lewo i po 13 km wjeżdżam do Darłowa, delektując się wspaniałą jazdą z wiatrem, nieco zmąconą potwornym ruchem na końcowym odcinku i kompletnie zdewastowanym skrajem jezdni. Koniec końców-w samym Darłowie niemal wpadam na samochód moich znajomych, do których jadę:)









