Powrót z Trzebiatowa, czyli przez krainę psów szczekających d*pami

Niedziela, 7 sierpnia 2011 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
TRZEBIATÓW-Brojce-Natolewice-Wicimice-Iglice-Resko-Radowo Wlk.-Pogorzelica-Orle-Rogowo-Dobra-Wojtaszyce-Bagna-Dębice-Maszewo-Storkówko-Klępino-STARGARD



Powrót z Trzebiatowa chciałem tym razem sobie nieco urozmaicić-w kwietniu jechałem przez Nowogard, a całą drogę „umilał” mi bardzo silny wiatr z południa, który momentami, na długich prostych przez pola pod Gryficami nie pozwalał pojechać szybciej niż 16 km/h. Decyzja zapadła dziś rano-jadę przez Wicimice, a to dlatego, że chciałem zaliczyć na rowerze klimatyczną „asfaltówkę” (słowo w cudzysłowie, bo asfaltu jest na tej drodze dużo mniej jak piachu, kamieni i dziur) przez las w kierunku Starej Dobrzycy. Wprawdzie trochę z tropu mnie zbijał fakt, że co chwila padało i to nawet dość intensywnie, ale stwierdziłem, że nie ma się co nad sobą rozczulać.

Wyjechałem około 12.15 mimo nalegań, bym został na obiad (co oznaczało ruszenie przed 15). Ruszyłem na południe w kierunku Brojc przez Żukowo. Na niebie przewalały się ciemne chmury, czystego nieba-jak na lekarstwo. Wiatr dość silny z północy i północnego zachodu (czyli dokładnie odwrotnie jak wczoraj)-idealnie dla mnie.

Droga Trzebiatów-Brojce © michuss


Do Brojc docieram dość szybko. Tutaj po krótkich poszukiwaniach odnajduję drogę do Natolewic (w żaden sposób nie oznakowana). Wiedzie początkowo przez las, a potem przez pola-typowo polna droga, z tym, że na leśnym odcinku bardzo dużo kałuż, momentami utrudniających przejazd. Ale generalnie bardzo fajnie się jechało-polecam.

Droga Brojce-Natolewice © michuss


Droga Brojce-Natolewice © michuss


Natolewice © michuss


Natolewice © michuss


W Natolewicach upewniam się u miejscowego czy właściwie wybrałem drogę do Wicimic, a potem zasuwam dziurawym asfaltem w kierunku krajowej szóstki, która majaczy w oddali. Po drodze pokonuje się zapomniany przejazd kolei wąskotorowej, który nawet dla mnie, wielkiego pasjonata tych kolejek stanowił niespodziankę (po sprawdzeniu okazuje się, że jest to pozostałość po linii Skrzydłowo-Tąpadły).

Pozostałość po kolejce wąskotrowej-droga Natolewice-Wicimice © michuss


W Wicimicach z niemałym trudem przedostaję się na drugą stronę „krajówki”-ruch jest niemożebny, całkowicie wykluczający jakiekolwiek próby przejazdu tą drogą rowerem. Na szczęście i tak nie zamierzałem tego robić, więc ruszyłem za znakiem „Stara Dobrzyca 12”, wiedząc, że będę miał podczas tego przejazdu sporo fajnych wrażeń (pokonywałem tę drogę samochodem jako urozmaicenie w trakcie dojazdów do Łobza z kierunku Koszalina). W istocie droga początkowo sprawia wrażenie bardzo szerokiej szutrówki, potem momentami pojawia się asfalt, raz z lewej, raz z prawej strony, raz jest gładki jak stół (ale to na odcinku niedłuższym jak 100 m w sumie, potem dziurawy jak ser szwajcarski. Pewnym zaskoczeniem jest spora ilość samochodów, które spotykam (wszystkie jadą od strony Dobrzycy i, poza jednym, mają tablice z południa Polski). Poza tym uwagę zwracają co i rusz ustawione drogowskazy wskazujące drogę do śródleśnych miejscowości, ustawione przy leśnych duktach.

Droga Wicimice - Stara Dobrzyca © michuss


Cały czas wypatruję resztek po przejeździe kolejowym na linii Resko-Skrzydłowo (wąskotorówka), ale się go nie doczekałem-na skrzyżowaniu na Orzeszkowo/Iglice skręcam do tej drugiej miejscowości (przejazd jest dalej, w kierunku Dobrzycy).

Droga do Iglic robi imponujące wrażenie-szutrówka, ale wysadzana drzewami, które tworzą monumentalną aleję. Później drzewa są nieco niższe, ale i tak wrażenie jest spore.

Szutrowa aleja Orzeszkowo-Iglice © michuss


W samych Iglicach ponownie konsultacja z miejscowymi (dzieci) w celu ustalenia drogi do Łabunia Wielkiego. Jazda po koszmarnie dziurawym asfalcie.

W Łabuniu docieram do skrzyżowania z drogą Resko-Dąbie-”szóstka”, gdzie skręcam w lewo, na Resko. Tuż za skrętem zauważam bociana, który stoi przy drodze i wcale się mnie nie boi. Robię zdjęcia jemu i standardowo-rzut na drogę, dzięki czemu uwieczniam ewenement chyba na skalę kraju-podwójne oznakowanie końca terenu zabudowanego i miejscowości, jedno za drugim w odstępie kilkunastu metrów. A w domu, przy obróbce zdjęć dopiero zwracam uwagę, że to nie jedyny powtórzony znak;)

Bociek pod Łabuniem Wielkim © michuss


Podwójne oznakowanie © michuss


W Resku krótka wizyta w Biedce po paliwo i batony, a dalej wyjazd pod górę w kierunku na Węgorzyno.

Wjazd do Reska-pozostałość po wiadukcie kolei wąsktorowej © michuss


Tutaj niestety niebo zaciąga się dokumentnie i przez długie kilometry towarzyszy mi mżawka, a potem nawet dość intensywny deszcz. Trochę mnie to irytuje, tym bardziej, że mam świadomość dość długiej drogi do domu.

Za Radowem Wielkim skręcam w kierunku Pogorzelicy, a tam z kolei w nowy asfalt do Orla (na mapie tę drogę oznaczoną mam jako nieutwardzoną).

Droga Pogorzelica - Orle © michuss


Od Orla przez kilka pomniejszych miejscowości zmierzam do Dobrej, którą mijam bez zatrzymywania.

Wyjazd z Orla w kierunku Dobrej © michuss


Dojazd do Dobrej © michuss


Tuż za nią... znowu „guma”. To już trzecia w ostatnim czasie. Poirytowany jestem strasznie, a potem wręcz lekko spanikowany, bo okazuje się, że dwa kawałki potłuczonego szkła zrobiły dwie dziury, skutkiem czego wykorzystuję wszystkie łatki które mam... Na szczęście dostrzegam olbrzymie „pokłady” trawy w okolicy, więc myślami nastawiam się już na wariant siwiutkiego, ale szczęśliwie okazuje się, że dziur więcej w dętce nie było, a i w dalszej drodze nie trafiłem na żadnego „kolca”-ba nawet udało mi się dodatkową łatkę zdobyć.

Od Dobrej już dość szybko uwijam się przez Wojtaszyce, Błota do wojewódzkiej „sto szóstki”. Ruch tutaj spory, bo wszyscy wracają znad morza. W Maszewie spotykam kumpla z phototrans.eu, od którego odkupuję łatkę w razie awarii w krótkiej już drodze do Stargardu.

Końcówka przez Storkówko, Małkocin, Klępino i dalej po płytach do Reymonta w Stargardzie. Dojeżdżam bardzo zmęczony, prawie bez energii-mogłem zjeść ten obiad w Trzebiatowie;)

Dojazd z Klępina do ul. Reymonta w Stargardzie © michuss

Komentarze (3)

sargath: sam miałem przez chwilę wątpliwości czy wszystko ze mną ok i zacząłem się zastanawiać czy jednak za dużo piwa nie było dzień wcześniej;)

shrink: przy okazji następnego "rajdu" do t-owa też się tam wybiorę, ale bardziej w celu zlustrowania pozostałości po kolejce. a Twoją relację dzisiaj znalazłem, bo tak coś mi się kołatało po głowie, że tam się szwędałeś;)

michuss 20:01 poniedziałek, 8 sierpnia 2011

ciekawa trasa, troche błotka widze, że było, a to podwóje oznakowanie wymiata, ale pewnie tam zatrzymuja kierowców jak nie mają alkomatów i pytają ile widzą znaków z Agatką i delkwent mówi dwa, no to pijany nie? :)))

sargath 17:27 poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!