Wokół Wejherowa
Niedziela, 18 września 2011
· Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
BOLSZEWO-Orle-Muza-Kąpino-Wejherowo-BOLSZEWO
Spokojna, sentymentalna i krótka wycieczka (spokojna i krótka, bo jestem w okresie rekonwalescencji po upierdliwym przeziębieniu, które przypałętało się po zeszłotygodniowej setce z Trzebiatowa i na dobrą sprawę jeszcze się nie zakończyło).
Postanowiłem przejechać się dziś podwejherowskimi opłotkami, które kiedyś stanowiły mój rowerowy chleb powszedni;) Cóż, cykloza znacznie postąpiła od czasu kiedy jeździłem tu na co dzień i dzisiaj odcinki, które kiedyś wydawały mi się nieskończenie długie są krótkimi fragmencikami;)
Z Bolszewa skierowałem się ul. Długą w stronę Orla. Kiedyś była potwornie dziurawa, dzisiaj pokrywa ją gładki asfalt. Docieram do przejazdu kolejowego-kiedyś jeździły tędy pociągi towarowe (a jeszcze dawniej pasażerskie z Wejherowa do Lęborka przez Choczewo), dzisiaj na torze można znaleźć całkiem dorodne drzewka. Zaraz za przejazdem skręcam w gruntówkę w las. Doprowadza mnie do kanału rzeki Redy, który przed wiekiem wykorzystywany był przez wejherowską cementownią do transportu margli, których bogate złoża znajdowały się w pobliskim jeziorze Orle. Dzisiaj na kanale żadnych barek się nie spotka, jest za to całkiem dużo wędkarzy.


Kolejnym punktem wycieczki była śluza zlokalizowana na tymże kanale. Pamiętam emocjonującą wyprawę doń w czasach podstawówki-zdawało się, że człowiek jedzie na drugi koniec świata;) Śluza (czy jak ją nazywaliśmy wtedy-”tama”) oddalona jest od Wejherowa o jakieś 4 km drogi:) Dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Ciarki po plecach przechodzą na myśl, że przyjeżdżają tu jakieś dzieciaki, tak jak my kiedyś jeździliśmy. Po balustradach nie ma śladu-nie wiem czy to menelstwo złomiarskie wycięło, czy też może była to zaplanowana akcja kogoś kto odpowiada za utrzymanie tego obiektu. W każdym razie wygląda to dość nieciekawie. Nadal jednak duże wrażenie robi różnica poziomu luster wody powyżej i poniżej śluzy.

Następnie leśną drogą zmierzam w kierunku malowniczo położonej leśniczówki Muza-chętni mają możliwość nauczyć się tu jeździć konno. Poza tym, ostatnio wytyczono tędy trasę nordic-walking. Zresztą zauważyłem, że gmina Wejherowo mocno postawiła na ten rodzaj rekreacji. Tablic informacyjnych jest sporo. Dobry kierunek:)

Z Muzy wspinam się tzw. starą szosą krokowską. Do, bodajże, końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był to wylot z Wejherowa na północ, w kierunku Krokowej i dalej nad morze. Później wybudowano nowy fragment-zdecydowanie krótszy, ale też i dużo bardziej stromy. Dla rowerzystów to komfortowa sytuacja, bo uciążliwy podjazd pokonuje się łagodnym, dłuższym odcinkiem, na którym wprowadzony jest zakaz ruchu pojazdów (co nie oznacza, że z pewnością się nikogo nie spotka-trafiałem na uczących się jeżdżenia samochodem).

Na szczycie dojeżdża się do „nowego” podjazdu-trzeba uważać, bo ruch jest tutaj spory, szczególnie w sezonie, a widoczność nie najlepsza. Na szczęście ruchliwym fragmentem jadę tylko kilkadziesiąt metrów i po chwili skręcam w prawo w asfaltową drogę, która ciągnie się aż do podpuckiego Darżlubia. Ja jednak jadę nią tylko kilkaset metrów i odbijam w gruntową drogę prowadzącą do Kąpina-niewielkiej wsi zlokalizowanej w lasach na północ od Wejherowa. Sporo się tu zmieniło od czasu mojej ostatniej wizyty. Kiedyś była to zapomniana wioska, o wąskich, mało uczęszczanych drogach. Dzisiaj trafiłem na szeroką gruntówkę, przyozdobioną nawet znakami z nazwą miejscowości:) No i cała masa nowych domów. Ładne miejsce do mieszkania.

Z Kąpina długim, początkowo ostrym, potem łagodnym zjazdem docieram do Wejherowa w okolicy szpitala. Tutaj zaliczam jedną z niewielu dróg rowerowych w tym mieście i bocznym ulicami kieruję się do domu, po drodze zaglądając jeszcze tylko na zapomniany przez wszystkich przystanek Wejherowo Cementownia, zlokalizowany na opisywanej wyżej linii kolejowej.


Fajnie tak sobie odświeżyć stare kąty:)
Spokojna, sentymentalna i krótka wycieczka (spokojna i krótka, bo jestem w okresie rekonwalescencji po upierdliwym przeziębieniu, które przypałętało się po zeszłotygodniowej setce z Trzebiatowa i na dobrą sprawę jeszcze się nie zakończyło).
Postanowiłem przejechać się dziś podwejherowskimi opłotkami, które kiedyś stanowiły mój rowerowy chleb powszedni;) Cóż, cykloza znacznie postąpiła od czasu kiedy jeździłem tu na co dzień i dzisiaj odcinki, które kiedyś wydawały mi się nieskończenie długie są krótkimi fragmencikami;)
Z Bolszewa skierowałem się ul. Długą w stronę Orla. Kiedyś była potwornie dziurawa, dzisiaj pokrywa ją gładki asfalt. Docieram do przejazdu kolejowego-kiedyś jeździły tędy pociągi towarowe (a jeszcze dawniej pasażerskie z Wejherowa do Lęborka przez Choczewo), dzisiaj na torze można znaleźć całkiem dorodne drzewka. Zaraz za przejazdem skręcam w gruntówkę w las. Doprowadza mnie do kanału rzeki Redy, który przed wiekiem wykorzystywany był przez wejherowską cementownią do transportu margli, których bogate złoża znajdowały się w pobliskim jeziorze Orle. Dzisiaj na kanale żadnych barek się nie spotka, jest za to całkiem dużo wędkarzy.

Droga Orle-Bolszewo wzdłuż kanału Redy© michuss

Kanał rzeki Redy© michuss
Kolejnym punktem wycieczki była śluza zlokalizowana na tymże kanale. Pamiętam emocjonującą wyprawę doń w czasach podstawówki-zdawało się, że człowiek jedzie na drugi koniec świata;) Śluza (czy jak ją nazywaliśmy wtedy-”tama”) oddalona jest od Wejherowa o jakieś 4 km drogi:) Dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Ciarki po plecach przechodzą na myśl, że przyjeżdżają tu jakieś dzieciaki, tak jak my kiedyś jeździliśmy. Po balustradach nie ma śladu-nie wiem czy to menelstwo złomiarskie wycięło, czy też może była to zaplanowana akcja kogoś kto odpowiada za utrzymanie tego obiektu. W każdym razie wygląda to dość nieciekawie. Nadal jednak duże wrażenie robi różnica poziomu luster wody powyżej i poniżej śluzy.

Śluza na kanale Redy© michuss
Następnie leśną drogą zmierzam w kierunku malowniczo położonej leśniczówki Muza-chętni mają możliwość nauczyć się tu jeździć konno. Poza tym, ostatnio wytyczono tędy trasę nordic-walking. Zresztą zauważyłem, że gmina Wejherowo mocno postawiła na ten rodzaj rekreacji. Tablic informacyjnych jest sporo. Dobry kierunek:)

Nordic Walking w gminie Wejherowo© michuss
Z Muzy wspinam się tzw. starą szosą krokowską. Do, bodajże, końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był to wylot z Wejherowa na północ, w kierunku Krokowej i dalej nad morze. Później wybudowano nowy fragment-zdecydowanie krótszy, ale też i dużo bardziej stromy. Dla rowerzystów to komfortowa sytuacja, bo uciążliwy podjazd pokonuje się łagodnym, dłuższym odcinkiem, na którym wprowadzony jest zakaz ruchu pojazdów (co nie oznacza, że z pewnością się nikogo nie spotka-trafiałem na uczących się jeżdżenia samochodem).

Stara, wyłączona z ruchu szosa krokowska© michuss
Na szczycie dojeżdża się do „nowego” podjazdu-trzeba uważać, bo ruch jest tutaj spory, szczególnie w sezonie, a widoczność nie najlepsza. Na szczęście ruchliwym fragmentem jadę tylko kilkadziesiąt metrów i po chwili skręcam w prawo w asfaltową drogę, która ciągnie się aż do podpuckiego Darżlubia. Ja jednak jadę nią tylko kilkaset metrów i odbijam w gruntową drogę prowadzącą do Kąpina-niewielkiej wsi zlokalizowanej w lasach na północ od Wejherowa. Sporo się tu zmieniło od czasu mojej ostatniej wizyty. Kiedyś była to zapomniana wioska, o wąskich, mało uczęszczanych drogach. Dzisiaj trafiłem na szeroką gruntówkę, przyozdobioną nawet znakami z nazwą miejscowości:) No i cała masa nowych domów. Ładne miejsce do mieszkania.

Kąpino-do niedawna zapomniana polna dróżka© michuss
Z Kąpina długim, początkowo ostrym, potem łagodnym zjazdem docieram do Wejherowa w okolicy szpitala. Tutaj zaliczam jedną z niewielu dróg rowerowych w tym mieście i bocznym ulicami kieruję się do domu, po drodze zaglądając jeszcze tylko na zapomniany przez wszystkich przystanek Wejherowo Cementownia, zlokalizowany na opisywanej wyżej linii kolejowej.

DDR po wejherowsku© michuss

Tor na przystanku Wejherowo Cementownia-widok w kierunku Choczewa© michuss
Fajnie tak sobie odświeżyć stare kąty:)









