Motaniec
Sobota, 21 stycznia 2012
· Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec i z powrotem
Wyjazd "z przyzwoitości" - czas na rower mam w sumie tylko w weekend, a i to w nie każdy dzień, więc, żeby chociaż trochę się ruszyć postanowiłem, mimo parszywej pogody kilka chwil soboty spędzić na rowerze.
Przez cały czas towarzyszył mi deszcz ze śniegiem, który szczególnie dokuczliwy był na odcinkach pokonywanych pod dość silny dziś wiatr (na szczęście krótkich)-najgorzej było między Motańcem (wsią) a dojazdem przez wiadukt nad "dziesiątką" do DDRki. W pewnym momencie śnieg i deszcz zacinał mi prosto w oczy i to mimo okularów na nosie:) Przez chwilę musiałem wręcz zamknąć oczy (i tak z niewielką stratą, bo nawet, gdy były otwarte to widziałem parę na okularach, ewentualnie rozmyte przez krople deszczu okoliczności przyrody).
Końcowy fragment urozmaicony już wodą chlupoczącą w butach , ogólnym poczuciem "chłodu" i tłuczącym się po głowie pytaniem: "po co?" ;)
Wyjazd "z przyzwoitości" - czas na rower mam w sumie tylko w weekend, a i to w nie każdy dzień, więc, żeby chociaż trochę się ruszyć postanowiłem, mimo parszywej pogody kilka chwil soboty spędzić na rowerze.
Przez cały czas towarzyszył mi deszcz ze śniegiem, który szczególnie dokuczliwy był na odcinkach pokonywanych pod dość silny dziś wiatr (na szczęście krótkich)-najgorzej było między Motańcem (wsią) a dojazdem przez wiadukt nad "dziesiątką" do DDRki. W pewnym momencie śnieg i deszcz zacinał mi prosto w oczy i to mimo okularów na nosie:) Przez chwilę musiałem wręcz zamknąć oczy (i tak z niewielką stratą, bo nawet, gdy były otwarte to widziałem parę na okularach, ewentualnie rozmyte przez krople deszczu okoliczności przyrody).
Końcowy fragment urozmaicony już wodą chlupoczącą w butach , ogólnym poczuciem "chłodu" i tłuczącym się po głowie pytaniem: "po co?" ;)









