Hrubieszów komunikacyjnie
Środa, 27 czerwca 2012
· Komentarze(9)
Kategoria wycieczka, komunikacyjnie
Podobnie jak wczoraj dojazd i powrót z miejsca szkolenia.
Podczas wczorajszej kolacji dowiedziałem się od właścicielki gospodarstwa, w którym nocuję (przy okazji polecam-Ślipcze 15, agroturystyka „Nad Bugiem”, dysponuję telefonem), że w pobliżu znajduje się pozostałość po ukraińskim cmentarzu, który, o ile dobrze zrozumiałem, funkcjonował tu do 1947 roku. Pomny tej rozmowy, rano skierowałem się boczną, alternatywną drogą w kierunku Czumowa. Nekropolią okazała się niepozorna kępa drzew, znajdująca się w pewnym oddaleniu od drogi, którą się poruszałem, o czym poinformował mnie starszy pan prowadzący swoje trzy krowy. Zdecydowałem, że zatrzymam się tam w drodze powrotnej, wieczorem.

Podczas dnia miałem możliwość poznania z bliska działania niewielkiej części hrubieszowskiej stacji LHS.



Wieczorem nadłożyłem nieco drogi, bo stwierdziłem, że wypadało by jednak choć trochę zobaczyć ten Hrubieszów (w poniedziałek tylko przemknąłem przez miasto w drodze do celu). Oglądam rynek, który nie robi dużego wrażenia (dominuje pomnik polskiego żołnierza podziemnego z lat 1939-1945), dawną, żydowską ulicę handlową, objeżdżam centrum dookoła (system ulic jednokierunkowych), oglądam pomnik Prusa, który był związany z tym miastem, po czym kieruję się z powrotem do Ślipcz.




Do opisanych wyżej pozostałości cmentarza przedzieram się po między, a po wejściu w lasek przez pokrzywy i inne chaszcze. Kiedy już straciłem nadzieję, że coś w tym niesamowicie gęstym zielsku znajdę po lewej stronie zamajaczył mi nagrobek. Ucieszyłem się, że trafiłem na miejsce. Zdążyłem jednak zrobić jedynie jedno zdjęcie i postanowiłem wracać-komary cięły niemiłosiernie. Później okazuje się, że widziałem tylko jeden z kilku grobów. Szczególnie imponujący jest ten, pod którym spoczywa dawna dziedziczka wsi, która ponoć zmarła z rozpaczy po stracie czteroletniego dziecka.

Na koniec zajeżdżam nad brzeg Bugu, gdzie prowadzi niedawno poszerzona, gruntowa droga. Otrzymuję instrukcję, by patrzeć tam pod nogi, bo podobno można nawet trafić monety z początku ubiegłego wieku. Nic dziwnego-tuż obok znajdowała się piękna synagoga (zdjęcia dostępne w sieci), która została zrównana z ziemią podczas akcji burzenia cerkwi w 1938 roku (inf. za stroną miejscowej diecezji prawosławnej). Wprawdzie na monety nie trafiam, ale jest cała masa starych, klinkierowych, różnokolorowych resztek cegieł oraz kości, ale najprawdopodobniej zwierzęce.
Na koniec dnia udaje mi się jako tako uchwycić startującego bociana.
Podczas wczorajszej kolacji dowiedziałem się od właścicielki gospodarstwa, w którym nocuję (przy okazji polecam-Ślipcze 15, agroturystyka „Nad Bugiem”, dysponuję telefonem), że w pobliżu znajduje się pozostałość po ukraińskim cmentarzu, który, o ile dobrze zrozumiałem, funkcjonował tu do 1947 roku. Pomny tej rozmowy, rano skierowałem się boczną, alternatywną drogą w kierunku Czumowa. Nekropolią okazała się niepozorna kępa drzew, znajdująca się w pewnym oddaleniu od drogi, którą się poruszałem, o czym poinformował mnie starszy pan prowadzący swoje trzy krowy. Zdecydowałem, że zatrzymam się tam w drodze powrotnej, wieczorem.

W drodze do Hrubieszowa© michuss
Podczas dnia miałem możliwość poznania z bliska działania niewielkiej części hrubieszowskiej stacji LHS.

Hrubieszów LHS© michuss

Hrubieszów LHS© michuss

Hrubieszów LHS© michuss
Wieczorem nadłożyłem nieco drogi, bo stwierdziłem, że wypadało by jednak choć trochę zobaczyć ten Hrubieszów (w poniedziałek tylko przemknąłem przez miasto w drodze do celu). Oglądam rynek, który nie robi dużego wrażenia (dominuje pomnik polskiego żołnierza podziemnego z lat 1939-1945), dawną, żydowską ulicę handlową, objeżdżam centrum dookoła (system ulic jednokierunkowych), oglądam pomnik Prusa, który był związany z tym miastem, po czym kieruję się z powrotem do Ślipcz.

Rynek w Hrubieszowie© michuss

Główna ulica Hrubieszowa© michuss

Hrubieszów© michuss

Bolesław Prus czyli Aleksander Głowacki, Lalka czyli taki szmaciany ludzik ;)© michuss
Do opisanych wyżej pozostałości cmentarza przedzieram się po między, a po wejściu w lasek przez pokrzywy i inne chaszcze. Kiedy już straciłem nadzieję, że coś w tym niesamowicie gęstym zielsku znajdę po lewej stronie zamajaczył mi nagrobek. Ucieszyłem się, że trafiłem na miejsce. Zdążyłem jednak zrobić jedynie jedno zdjęcie i postanowiłem wracać-komary cięły niemiłosiernie. Później okazuje się, że widziałem tylko jeden z kilku grobów. Szczególnie imponujący jest ten, pod którym spoczywa dawna dziedziczka wsi, która ponoć zmarła z rozpaczy po stracie czteroletniego dziecka.

Dawny cmentarz ukraiński© michuss
Na koniec zajeżdżam nad brzeg Bugu, gdzie prowadzi niedawno poszerzona, gruntowa droga. Otrzymuję instrukcję, by patrzeć tam pod nogi, bo podobno można nawet trafić monety z początku ubiegłego wieku. Nic dziwnego-tuż obok znajdowała się piękna synagoga (zdjęcia dostępne w sieci), która została zrównana z ziemią podczas akcji burzenia cerkwi w 1938 roku (inf. za stroną miejscowej diecezji prawosławnej). Wprawdzie na monety nie trafiam, ale jest cała masa starych, klinkierowych, różnokolorowych resztek cegieł oraz kości, ale najprawdopodobniej zwierzęce.
Na koniec dnia udaje mi się jako tako uchwycić startującego bociana.

Bocian nad Bugiem© michuss









