Wkoło komina

Niedziela, 15 lipca 2012 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Zieleniewo-Kunowo-Skalin-Kluczewo-Stargard-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Reptowo-Sowno-Poczernin-Lubowo-Żarowo-STARGARD

Dzisiaj nie miałem szczególnych planów na rower. Dopadł mnie leń i nawet ucieszyłem się, że będę miał wymówkę, bo na liczniku rano zauważyłem znak niskiego poziomu baterii;) Mimo to wsiadłem na niego (na rower, nie licznik) i ruszyłem na drobne zakupy, w tym także do tesco, gdzie chciałem sprawdzić czy potrzebną bateryjkę znajdę. Znalazłem:) Wobec tego zdecydowałem jednak gdzieś ruszyć.

Podczas moich rozmyślań dokąd skierować koła zadzwonił Grzesiek (giorginio12) i zameldował, że wraz z Hubertem są w Suchaniu i kierują się nad Miedwie przez Piasecznik, Rzeplino. Zaproponował, żebym ruszył im naprzeciw. Nieco ten plan wykoślawiłem i po kilkunastu minutach ruszyłem nad Miedwie, licząc, że tam na nich poczekam. Po telefonie do Grześka okazało się, że minęli Krępcewo i niedługo będą w Kluczewie. Opuściłem więc promenadę i dziurami przez Kunowo, Skalin pojechałem im na spotkanie. Podczas jazdy zastanawiam się czy nie pojechać właśnie na Suchań-jedyne, co zbija mnie z tropu to dość silny wiatr, z którym zmagałbym się podczas powrotu.

Ostatecznie spotykamy się przy cukrowni w Kluczewie. Po krótkiej dyskusji decyduję się na wspólną jazdę z chłopakami. W pierwszej kolejności jedziemy do budy z kebabem koło dworca (mają już sporo km w nogach), potem na krótkie zakupy w tesco, a na koniec na molo miedwiańskie. Tam bawimy jakieś pół godziny, siedzimy sobie na ławeczce, dyskutujemy, itd. Słowem bardzo miłe, niedzielne popołudnie.

Nad Miedwiem © michuss


Na koniec chłopaki odjeżdżają w kierunku Stargardu, a ja, by coś jeszcze mieć z tego dnia „w nogach” odbijam w kierunku Kobylanki, skąd przez Reptowo i leśną drogę dobijam do Sowna. Widzę zbliżające się stalowe chmury i decyduję, że nie będę się brał za powrót przez Przemocze i Rożnowo tylko pojadę prosto przez Poczernin. Może i niezbyt mądra decyzja, bo na koniec okazało się, że nie spadła z tego ani kropla deszczu, no ale z drugiej strony nie trzeba też każdej przejażdżki kończyć z trzema cyferkami kilometrów;)

Komentarze (9)

Najważniejszy jest dodatek, kilometry to dobra zabawa :D

michuss 21:32 poniedziałek, 16 lipca 2012

Najważniejsze to kilometry, dobra zabawa - to dodatek...że tak się powygłupiam :) !

Misiacz 21:02 poniedziałek, 16 lipca 2012

Najważniejsze to dobra zabawa, kilometry to dodatek :)

rowerzystka 20:24 poniedziałek, 16 lipca 2012

Michuss, to z lenistwa :))).

Misiacz 16:38 poniedziałek, 16 lipca 2012

Warto, daj znać jak będziesz jechał, może uda się spotkać. :)

michuss 12:35 poniedziałek, 16 lipca 2012

Misiacz, przejechanie 160 km nazywasz leniem?! :D

michuss 19:54 niedziela, 15 lipca 2012

Co z tym leniem, wszędzie się dziś panoszył?

Misiacz 19:16 niedziela, 15 lipca 2012
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!