Świdwin - Trzebiatów przez Rymań
Czwartek, 16 sierpnia 2012
· Komentarze(1)
Kategoria wycieczka
BOLSZEWO-WEJHEROWO-(PKP)-ŚWIDWIN-Słowieńsko-Powalice-Rymań-Starnin-Jarkowo-Dargosław-TRZEBIATÓW
Słowo się rzekło i trzeba było wujka nawiedzić, mimo wyczerpującej wczorajszej wycieczki ze Szczecinka do Wejherowa (na końcowych kilometrach zdecydowałem nawet, że odpuszczę sobie Trzebiatów, jednak następnego dnia rano zmieniłem zdanie).
Na pociąg dojeżdżam do Wejherowa. Wsiadam w kolejkę SKM, którą oprócz mnie podróżuje jeszcze jeden rowerzysta (w Lęborku dosiada sakwiarka i sakwiarz) i nią docieram do Słupska. Dodam, że spółkę darzę dużą sympatią, bo nie pobiera od rowerzystów ani grosza za przewóz roweru. Da się? Da:)
W Słupsku godzina przerwy i osobowy, przepraszam REGIO, do Szczecina, w którym zajmuję ostatni, tzw. służbowy przedział. Do Sławna towarzyszą mi kolejarze, potem jadę sam, a w Koszalinie wpada chyba z dziesięciu wracających z roboty chłopa. Po chwili słychać syk otwieranego piwa. Panowie jadą jednak do Białogardu, gdzie sytuacja powtarza się i w Świdwinie opuszczam jednostkę wraz z kilkunastoosobową grupą.
Ze Świdwina wyjeżdżam drogą prowadzącą do Kołobrzegu. Po przekroczeniu linii kolejowej wije się ona doliną Regi, która jest tu jeszcze niepozorną rzeczką.

Dolinę opuszcza się długim podjazdem do Krosina. Wieś mijam bez zatrzymywania, a jakieś 2 km za nią opuszczam DW i kieruję się lokalną drogą do Mysłowic przez Słowieńsko i Jastrzębniki.


Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem. Piękna aleja, asfalt całkiem gładki, do tego pomagający wiatr-aż chce się jechać. W Słowieńsku fotografuję piękny, ale niestety podupadający dwór, przedstawiający całkiem odmienny stan jeśli go porównać choćby do wczoraj uwiecznionego pałacu w Łebuni koło Lęborka.

W Mysłowicach skręcam w lewo, w kierunku Rymania (droga łączy go ze Sławoborzami). Nadal jedzie się przyjemnie, choć ruch może nieco większy. W Powalicach staram się wypatrzeć bocianie gniazdo, bo jest duże prawdopodobieństwo, że jego mieszkańcem będzie słynny, agresywny bocian, który nie darzył sympatią parkujących w okolicy samochodów. Niestety, nie udaje mi się wypatrzeć tego chuligana;)
Do Rymania przez lasy (poczułem się trochę jak wczoraj-wąska, prosta wstęga asfaltu przez lasy). Już w samej wsi dostrzegam przecinającą jezdnię DDRkę, o której wcześniej słyszałem od wujka (później dowiedziałem się, że na dziś dzień można dojechać w okolice jeziora Popiel koło wsi Skrzydłowo od samego Kołobrzegu-to prawie 35 km asfaltowej drogi dla rowerów, poprowadzonej śladem dawnej kolei wąskotorowej).

Wspomnianą drogą dojeżdżam na wysokość skrzyżowania DK6, wzdłuż której jadę z drogą do Kołobrzegu przez Siemyśl. Wjeżdżam w tą drugą i po klku kilometrach docieram do zjazdu na Starnin. Znów niezwykle przyjemne zaskoczenie, bo pamiętam przez mgłę, że kiedyś jechałem tędy samochodem po koślawym bruku. Obecnie droga wyłożona jest równiutkim jak stół asfaltem, dodatkowo prowadzi piękną aleją, a ruch samochodów jest śladowy.


Przez Starnin przejeżdżam po bruku, podobnie jest w Kinowie i w końcu dobijam do Jarkowa. Stąd równie wąskimi drogami przez Dargosław (rozpadający się pałac), Lewice (opuszczony cmentarz) docieram do Mirosławic, które są w zasadzie przedmieściem Trzebiatowa. Chwilę później jestem na miejscu.

Wyjazd ze Świdwina 16.45, w Trzebiatowie o 19.55.
Słowo się rzekło i trzeba było wujka nawiedzić, mimo wyczerpującej wczorajszej wycieczki ze Szczecinka do Wejherowa (na końcowych kilometrach zdecydowałem nawet, że odpuszczę sobie Trzebiatów, jednak następnego dnia rano zmieniłem zdanie).
Na pociąg dojeżdżam do Wejherowa. Wsiadam w kolejkę SKM, którą oprócz mnie podróżuje jeszcze jeden rowerzysta (w Lęborku dosiada sakwiarka i sakwiarz) i nią docieram do Słupska. Dodam, że spółkę darzę dużą sympatią, bo nie pobiera od rowerzystów ani grosza za przewóz roweru. Da się? Da:)
W Słupsku godzina przerwy i osobowy, przepraszam REGIO, do Szczecina, w którym zajmuję ostatni, tzw. służbowy przedział. Do Sławna towarzyszą mi kolejarze, potem jadę sam, a w Koszalinie wpada chyba z dziesięciu wracających z roboty chłopa. Po chwili słychać syk otwieranego piwa. Panowie jadą jednak do Białogardu, gdzie sytuacja powtarza się i w Świdwinie opuszczam jednostkę wraz z kilkunastoosobową grupą.
Ze Świdwina wyjeżdżam drogą prowadzącą do Kołobrzegu. Po przekroczeniu linii kolejowej wije się ona doliną Regi, która jest tu jeszcze niepozorną rzeczką.

Rzeka Rega pod Świdwinem© michuss
Dolinę opuszcza się długim podjazdem do Krosina. Wieś mijam bez zatrzymywania, a jakieś 2 km za nią opuszczam DW i kieruję się lokalną drogą do Mysłowic przez Słowieńsko i Jastrzębniki.

Jastrzębniki© michuss

Sławoborskie emiraty© michuss
Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem. Piękna aleja, asfalt całkiem gładki, do tego pomagający wiatr-aż chce się jechać. W Słowieńsku fotografuję piękny, ale niestety podupadający dwór, przedstawiający całkiem odmienny stan jeśli go porównać choćby do wczoraj uwiecznionego pałacu w Łebuni koło Lęborka.

Pałac w Słowieńsku© michuss
W Mysłowicach skręcam w lewo, w kierunku Rymania (droga łączy go ze Sławoborzami). Nadal jedzie się przyjemnie, choć ruch może nieco większy. W Powalicach staram się wypatrzeć bocianie gniazdo, bo jest duże prawdopodobieństwo, że jego mieszkańcem będzie słynny, agresywny bocian, który nie darzył sympatią parkujących w okolicy samochodów. Niestety, nie udaje mi się wypatrzeć tego chuligana;)
Do Rymania przez lasy (poczułem się trochę jak wczoraj-wąska, prosta wstęga asfaltu przez lasy). Już w samej wsi dostrzegam przecinającą jezdnię DDRkę, o której wcześniej słyszałem od wujka (później dowiedziałem się, że na dziś dzień można dojechać w okolice jeziora Popiel koło wsi Skrzydłowo od samego Kołobrzegu-to prawie 35 km asfaltowej drogi dla rowerów, poprowadzonej śladem dawnej kolei wąskotorowej).

DDR Rymań - Skrzydłowo© michuss
Wspomnianą drogą dojeżdżam na wysokość skrzyżowania DK6, wzdłuż której jadę z drogą do Kołobrzegu przez Siemyśl. Wjeżdżam w tą drugą i po klku kilometrach docieram do zjazdu na Starnin. Znów niezwykle przyjemne zaskoczenie, bo pamiętam przez mgłę, że kiedyś jechałem tędy samochodem po koślawym bruku. Obecnie droga wyłożona jest równiutkim jak stół asfaltem, dodatkowo prowadzi piękną aleją, a ruch samochodów jest śladowy.

Dojazd do Starnina© michuss

Starnin© michuss
Przez Starnin przejeżdżam po bruku, podobnie jest w Kinowie i w końcu dobijam do Jarkowa. Stąd równie wąskimi drogami przez Dargosław (rozpadający się pałac), Lewice (opuszczony cmentarz) docieram do Mirosławic, które są w zasadzie przedmieściem Trzebiatowa. Chwilę później jestem na miejscu.

Cmentarz w Lewicach© michuss
Wyjazd ze Świdwina 16.45, w Trzebiatowie o 19.55.









