Czasami tak bywa... Pierwszy raz w tym roku wyjechałem z domu bez "zapasu" i pompki, więc TO musiało się stać. W lesie między Grzędzicami a Miedwieckiem łapię gumę. Powrót na tym flaku-jechało się nawet nieźle. :/ A ja mam nauczkę, że nawet na najkrótsze wypadziki trzeba zabierać zapas.
Głupota + posunięte do granic możliwości lenistwo - jak już wychodziłem z plecakiem na plecach to przypomniałem sobie, że cały "sprzęt" został w sakwie, ale mi się nie chciało po niego wracać. :)