CHOJĘCIN-Kępno-Książkowy-Mikorzyn-Doruchów-Marszałki-Bukownica-Chlewo-Przedborów-Siedlików-Potaśnia-Ostrzeszów-Parzynów-Marcinki-Słupia pod Bralinem-Bralin-CHOJĘCIN
Planowany od dłuższego czasu wyjazd służbowy. Tzn. służbowy dla A., ja występowałem w roli kierowcy na trasie Szczecin - Kępno - Szczecin.
Docieramy do celu około 8, po 5 godzinach jazdy (z czego prawie 2, między Sz-nem i Z. Górą, w intensywnych ulewach i burzy). Zjadamy śniadanie w McD, po czym ja ruszam zdobywać cztery nowe gimny ;) Trasę zaplanowałem sobie wcześniej w rwgps. Jedynie na dwóch fragmentach władowałem się w teren (a jechałem na meridzie). Na szczęście okazało się, że było tego niewiele i bez większych problemów pokonałem szutrówkę i ścieżkę w parku w Chlewie.
Największym zaskoczeniem wyjazdu były całkiem niezłe przewyższenia i dużo ładnych, drewnianych kościołów, trochę jak w górach. Okolice naprawdę bardzo ładne.
Upał znośny jedynie podczas jazdy, dlatego zdjęć jest niewiele.
Po powrocie pomagam, na ile mogę, A., a potem już tylko kolejne, szybkie prawie 500 km. Na szczęście po bardzo dobrych drogach, dzięki czemu podróż (podobnie jak poranna) mija jak z bicza strzelił.
Zdjęcia:
1) Rumak na dziś. Stoi w lesie. Dzięki patykowi ;)
2) Wjazd do słonecznego Ostrzeszowa.
3) Piękna nazwa.
4) Okolice Kobylej Góry.
5) Zły znak.
6) A więc to tak. Nieco ponad półtora kilometra.
7) Przejazd kolejowy w linii Kępno - Syców - Oleśnica, nieczynnej od lat.
8) Nieźle zachowany zaporożec. W tle cytryna i wartburg kombi.
Krótka przejażdżka z A., bo zapomniałem zabrać jednej rzeczy z pracy, która była potrzebna na następny dzień. Dla urozmaicenia poprowadziłem trasę przez "ulicę" księżnej Anny, ale było jednak trochę zbyt terenowo jak na ilość wszelkiej maści fruwającego robactwa.
W planach było coś większego, ponad 100 km. W tym celu nastawiłem budzik na 4.10. Wypadki potoczyły się jednak tak, że po długodystansowym oglądaniu filmów z A. nawet nie pamiętam samego momentu włączenia budzika. Obudziłem się sam i natychmiast spojrzałem na zegarek - 6.25. Z dłuższego wyjazdu nici, bo nie da się uniknąć gorączki.
Pojechałem więc DK31 do Gryfina, potem domknąłem pętlę kierując się DW120 do Starego Czarnowa i na koniec starą trójką do Szczecina.
Z ciekawostek - pod Glinną przepędzano przez szosę stado owiec, a w Starym Czarnowie wreszcie wzięli się za remont wyjazdu na Gryfino.
Rano przez Puszczę Bukową i Wyspę Pucką, żeby sobie trochę dojazd urozmaicić. Poza tym na Drodze Górskiej o poranku jest naprawdę przyjemnie. Na Wyspie Puckiej takoż.