Orkan sprawił, że nie przespałem połowy nocy zastanawiając się czy wyrwie tylko dach, czy też odleci razem z elewacją. Miałem w planach poranną przejażdżkę do Pucka, ale w tych warunkach skapitulowałem, zostawiając sobie jedynie dojazd na dworzec w Wejherowie i powrót z dworca w Szczecinie.
Z oczywistych względów w ciuchach cywilnych. Tam było ok, ale podczas powrotu zerwała się straszna nawałnica z potężną ulewą. Po kilkunastu sekundach byłem całkiem przemoczony. A to ledwie kilka kilometrów.
Dzisiaj tylko do pracy i z powrotem z racji dodatkowych obowiązków.
Wczoraj, w ramach liczenia choinek wypatrzyłem aż 23 sztuki - przesądziło nagromadzenie oświetlonych drzewek przed prywatnymi posesjami w Zdrojach. Dzisiaj wyglądało na to, że doliczę sobie standardowe 8 sztuk na najkrótszej trasie DPD. Tak się jednak nie stało, bo postanowiłem zawinąć przez Wały Chrobrego. Czułem, że tam mogę się obłowić. I rzeczywiście: pod Urzędem Wojewódzkim stały dwie, pod Akademią Morską trzy, a przed restauracją Columbus dwie. Potem jeszcze wpadła niespodziewanie chojna na podwórku przy ulicy Mazowieckiej. Na koniec wypadało już tylko doliczyć sobie miejską i trzy stojące przy posesjach na Moniuszki (jedna z nich przy cukierni Castellari). Oprócz tego łowy poranne, czyli drzewka w porcie: dwa przy dokerze, jedno przy zarządzie portu i jedno przy portowej straży. Nawet porobiłem fotki, ale te popołudniowe wyszły marnie :)
1. Chojna przy portowej straży pożarnej - to ten gmach w tle.
2. Choinka przy Zarządzie Portów Morskich Szczecin - Świnoujście. Gmaszysko mam za plecami jakby co ;)))
3. Dwa niepozorne drzewka przy biurowcu, w którym między innymi siedzibę ma spółka Doker.