Silny wiatr spowodował "cofkę". Masy wody wpychane są w głąb lądu. Nie było wprawdzie tak spektakularnie jak kilka lat temu, gdy zalana była nawet arteria wjazdowa, ale potęgę żywiołu dało się obejrzeć z bliska.
Po pracy z wizytą u znajomych w Załomiu. Powrót z dozwoloną zawartością alkoholu we krwi. Przynajmniej taką mam nadzieję ;)
A rano przyblokował mnie w porcie pociąg. Jak tak się stanie to kaplica, bo toczy się z prędkością ślimaka, a w dodatku często zatrzymuje się, zmienia kierunek jazdy, potem znowu zatrzymuje się, znowu zmienia kierunek jazdy, itd., itp. Tym razem na szczęście trafiłem na sam koniec "przetoku".
W drodze do pracy fotografuję uzupełnanie zieleni w miejskim ogrodzie - oazie, czy jak to nazwać. Pewnie postoi jeszcze kilka tygodni i będą zwijać na zimę.
Po pracy na dyżur.
A na "jutubie" pojawił się film z tegorocznego BBT: KLIK
Święto, nowa era, rarytas ;P Pierwszy raz trafiam na pociąg na bocznicy do elektrociepłowni na Kijewie. Niestety, zdążyłem złapać jedynie majaczące w oddali sygnały końca pociągiem, ale fakt jest faktem - kilkanaście wagonów opróżnionych z węgla czy innego koksu wracało w kierunku stacji Szczecin Dąbie używanym od wielkiego dzwonu torowiskiem.