Pierwszy raz z pominięciem Mostu Cłowego. Utrudnienie spore, ale można sobie jakoś poradzić. Tam przez południową nitkę Mostu Pionierów (chodnik). Powrót, też po chodniku, ale nitką północną. Potem jeszcze sprawy w porcie.
Powrót w potężnej ulewie. Czekałem chyba z 20 minut aż przestanie, ale nic - lało jak z cebra, ani trochę mniej.
Potem okazało się, że przejazd był na swój sposób historyczny - ostatni raz pokonałem Most Cłowy, bo dziś w nocy w związku z jego katastrofalnym stanem zostanie zamknięty, także dla pieszych i rowerzystów. Znacznie skomplikuje to teraz dojazd do Dąbia.
W związku z kursem, który zaczynam musiałem sobie odświeżyć wiedzę z anatomii. Pojechałem więc pożyczyć kultowego wśród braci studenckiej, a znienawidzonego przez kadrę naukową "Akaja" ;)
Początkowo chciałem po pracy zrobić rundkę po Puszczy Bukowej. Ale gdy zobaczyłem nadchodzące czarne chmurzyska zdecydowałem jak najszybciej ewakuować się do domu, jedynie po drodze na krótką chwilę przystając w bibliotece na Placu Lotników. Słusznie - przyszła burza z gradobiciem. Zdjęcie zrobione zaraz po wejściu do domu.
Rano zahaczyłem o Most Cłowy, który uległ awarii. Przejazd możliwy jest tylko jednym pasem, z kierunku Dąbia do Centrum. Przejeżdżają samochody osobowe i autobusy.