Wyjazd o 22. Na dziesiątce ruch znikomy - to wielka zaleta jazdy późnym wieczorem.
Temperatura przez większą część trasy około -1, w samym Szczecinie do +2, z tym, że była dość duża wilgotność powietrza, więc odczuwało się ziąb. Wiatr +/- z południa.
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Szczecin(Jezierzyce-Śmierdnica-Płonia-Kijewo-Dąbie(z powrotem Wielgowo-Zdunowo-Niedźwiedź-Motaniec)-port)-STARGARD
Rano wyjazd około 5.45. Do parkingu w Motańcu bez problemu. Potem w lesie ślisko, miejscami bardzo ślisko. Odcinek Płonia - Kijewo w tempie ślimaczym.
W drodze powrotnej postanowiłem sprawdzić jak wygląda przejezdność wiaduktu nad ekspresówką na Tczewskiej, czyli na podstawowej, najlepszej trasie, którą rowerem można dojechać do Szczecina ze Stargardu. Okazało się, że choć przeprawić się da to nie jest to takie łatwe. Stary wiadukt jest już zburzony, nowym nie da się przejść, bo nie został jeszcze ukończony. Drogę ekspresową przekraczałem "w poziomie", korzystając z tego, że jeden z pasów po obu stronach wyłączony jest z ruchu. Wybudowane "łącznice" węzła umożliwiają zjazd i dojazd do Tczewskiej, przy czym po stronie wschodniej trzeba się trochę przespacerować w głębokim piachu.
Od Zdunowa do Niedźwiedzia w lesie bardzo ślisko, jechałem cały czas w tempie piechura wyszukując miejsca choć trochę wolne od lodu. ;)
Rano temperatura w granicach -1, -2. Po południu około 2 na plusie.
Pierwszy śnieg tego roku (i tej zimy). Pierwsze km to tradycyjne przyzwyczajanie się do nowej nawierzchni. Powrót już swobodniejszy i bardziej na luzie.
Powrót ze Stepnicy. Wiało dość mocno ze wschodu, więc postanowiłem od Sowna schować się w las, niemal do samych Grzędzic. Trasę tę pokonywałem wcześniej w przeciwną stronę, więc dziś pojawiło się nieco wątpliwości na rozwidleniach. Z tego błądzenia na moment wyłączyło się endo. ;)
Dzisiaj zimno, temperatura przez cały czas poniżej zera.