Straszyli od wczoraj deszczem, a tymczasem poza niewielkimi mżawkami nic strasznego mnie nie spotkało. No, może na koniec w Bukowej trochę mocniej zaczęło padać, ale dzięki temu można było zrobić fajniejsze zdjęcia.
W weekend czas na rower został mi jedynie w niedzielne popołudnie. Postanowiłem przyprowadzić sobie rower z portu do domu przez dawno nieodwiedzane, kochane Niemcy :) A końcówka dodatkowo przez zapomnianą, a bardzo fajną drogę z Chlebowa przy brzegu Jeziora Binowskiego do Binowa, skąd niezłym podjazdem Drogi Mazowieckiej do krzyżówki z Drogą Kołowską. Na koniec szybki, godny PRa na stravie zjazd do Podjuch.