Okolice Węgorzyna
Po listopadowej wycieczce po I.P.K. z rowerzystą znanym niegdyś jako Shrink od razu postanowiliśmy w najbliższym możliwym terminie powtórzyć spotkanie i ponownie pojeździć po lasach trójkąta Ińsko-Chociwel-Węgorzyno. Wyszło jak wyszło, do ponownego "zjechania" doszło dopiero teraz, w połowie lutego.
Punktem zbornym był tym razem parking przed magistratem w Węgorzynie. Stawiliśmy się obaj punktulanie o godzinie 8.50. Po krótkiej wymianie uwag odnośnie trasy i techniki przejazdu ;) ruszyliśmy. W planach były dwie niewielkie pętle, które umożliwiły nam przejechanie dwóch, niezwykle klimatycznych asfaltówek.
Pierwsza pętla wiodła w części szlakiem listopadowym. Ponownie bowiem zawitaliśmy do Dłuska, tym razem jednak od strony Winnik (do nich dojechaliśmy przez Połchowo, z pominięciem krajowej "dwudziestki"). W Dłusku zaliczyliśmy jeden z dwóch starych, opuszczonych cmentarzy (ten, którego nie widzieliśmy w listopadzie), a potem podjęliśmy nieudaną próbę obejrzenia kręgów kamiennych za wsią. Skończyliśmy eskpadę na czyjejś posesji i zrezygnowaliśmy z dalszych poszukiwań.
Następnie wróciliśmy do Węgorzyna przez Sarnikierz (znów cmentarz) i Podlipce. Droga niezwykle malownicza, kręta, miejscami ma się wrażenie jazdy w górach. Coś pięknego!
W Węgorzynie postój na wzmocnienie energii - tym razem skorzystałem z Sebastianowej czekolady, bo sam nie wziąłem ze sobą nic. Po kilku minutach jedziemy dalej. Początkowo wojewódzką drogą w kierunku Łobza, a za krzyżówką pod wsią Gardno odbijamy w prawo, za drogowskazem "Przytoń 6". Piękna aleja wiedzie nas w pofałdowanym terenie. Całości dopełnia całkiem przyzwoity asfalt. Widoki wokół? W pełni wyczerpują określenie "zachodniopomorski interior", szczególnie, że jest pochmurno, mgliście, więc wrażenie pustkowia jest spotęgowane.
Ocierając się o małą wieś Rogówko odbijamy ponownie w prawo, w kierunku Przytonia. Tę wieś mijamy bez postoju, natomiast zaraz za nią wspinamy się na kopiasty szczyt, z którego rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Wieje niesamowicie, więc postój nie jest zbyt długi i po chwili wjeżdżamy do Węgorzyna dyskutując o trudach podjazdu pod Przełęcz Karkonoską (konkretnie - Sebastian zdaje relację z tego jak się czuł podczas jej zdobywania).
Przy samochodach jeszcze krótka dyskusja, odkręcenie przednich kół, pakowanie i rozjeżdżamy się w swoich kierunkach.
Dzięki Sebastian!


















