Okolice Wrocławia

Piątek, 26 września 2014 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
KLUCZBORK-(PKP)-Wrocław-Pasikurowice-WROCŁAW

MAPA

Rano przejazd na dworzec PKP w Kluczborku. Jak się okazuje typu wyspowego.

Podróż pociągiem szybka, sprawna i bezproblemowa. Testuję nawet, za radą Agnieszki, wystawianie biletu w pociągu bez dopłaty w sytuacji, gdy wsiada się na stacji z czynną kasą biletową. Wynik testu - pozytywny, konduktor nawet się nie zająknął o jakichkolwiek opłatach manipulacyjnych, czy jak one się tam zwą. Kilka godzin później, o ironio!, Agnieszka zostanie zmuszona przez niedouczonego kolejarza do uiszczenia dopłaty... Szczęśliwy finał tej przykrej historii jest jednak taki, że konduktor po przejrzeniu regulaminu w wersji papierowej (on z tych, co nie wierzą internetowi) przyznał się do błedu, jednak oddać ośmiu złotych już nie chciał...

Po południu jedziemy z zamiarem dotarcia do Trzebnicy. Trasę tę dobrze znam. Dobrze, bo pokonywałem ją dwa razy i to w odwrotnym kierunku. Udaje się jednak bez problemów opuścić zatłoczony Wrocław i to bez skorzystania ze wskazówek garmina, a trochę kręcenia po tych ulicach tam jest ;) Po zjechaniu z DDRek na normalną szosę prowadzenie peletonu dziarsko przejmuje Agnieszka - siadam na kole i utrzymuję przyzwoitą prędkość, słowem sama przyjemność. Kilka kilometrów za granicą miasta dochodzimy jednak zgodnie do wniosku, że odpuścimy sobie Trzebnicę, ponieważ strasznie męczy mnie katar, a Agnieszkę alergia. Zabija to niemal całą radość z jazdy.

Po nawrotce pod sklepem w Pasikurowicach (zakup - chusteczki higieniczne) kierujemy się do miasta przez Pawłowice, peryferyjną dzielnicę Wrocławia.  Znam ją dobrze, bo bywałem w miejscowym pałacu (należy do Uniwersytetu Przyrodniczego) służbowo. Fajnie było pod długim czasie przypomnieć sobie to całkiem urokliwe miejsce.

Po wizytacji żwawo kierujemy się ku centrum. W roli prowadzącego - garmin. Ja w ogóle nie mam momentami pojęcia w której części Wrocławia jestem. Jednak pod sam koniec zauważam znajome, zabytkowe obiekty Starego Miasta i tamtędy, między innymi przez Rynek docieramy do celu.









Komentarze (4)

dornfeld, dzięki, sporządzenie pisma i jego wysłanie było przesądzone już w momencie pobrania tej opłaty. Masz rację - kto jak nie my, świadomi pasażerowie ma pomóc w poprawianiu kolei, aby była jeszcze lepsza? Piszę "jeszcze", bo pewnie sam wiesz, że w ostatnich latach wiele się poprawiło, a sytuacje takie jak z opisu na szczęście zdarzają się coraz rzadziej... ;)

michuss 17:02 środa, 1 października 2014

Przekaż, niech Agnieszka, koniecznie napiszę do Przewozów Regionalnych: reklamacje@p-r.com.pl lub ogólny e-mail do korespodnencji : info@p-r.com.pl Na Rowerowym Szczecinie poruszano tą sprawę http://www.rowerowy.szczecin.pl/forum/index.php?showtopic=4009&st=0&p=37104&#e;ntry37104; . Jest tam odpowiedź od firmy, gdzie proszą o zgłaszanie takich wypadków, celem wyciągnięcia konsekwencji służbowych. Kiedyś czytałem, że jest cała lista przewinień za które tną premie np. niereagowanie na palenie w pociągach, kasjerów nie znających taryf ( sam tak miałem jak nie chciano mi sprzedać biletu na rower do Przewozów Regionalnych, napisałem i otrzymałem odpowiedź jakiej oczekiwałem) Tylko w ten sposób można zmienić sytuacje na kolei, nie odpuszczać chamstwa i niekompetencj, to naprawdę pomaga, wszystko jednak zależy od postawy pasażerów. Poza tym warto zawsze odzyskać te kilka złotych, myślę, że nawet bilet jest nie potrzebny wystarczy tylko wskazać datę i pociąg i sprawdzić, kto wystawił bilet w pociągu z dopłatą za wystawienie biletu.

dornfeld 09:38 środa, 1 października 2014

Kluczbork bardzo ładny-interesujący rynek, do tego świetnie wyremontowany dworzec. Kurczę, gdzie się człowiek nie ruszy to te dworce wyglądają coraz lepiej.

Muszę poza tym stanąć w obronie czci Agnieszki - powiedzieć o dziewczynie "sympatyczna" to, moim zdaniem, najgorsze co można zrobić. To określenie w ogóle nie pasuje. ;)

michuss 07:52 środa, 1 października 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!