Rano, gdy zatrzymałem się po bułki w cukierni zorientowałem się, że to mój ostatni dojazd na rowerze do pracy. Tej pracy... Zrobiło mi się trochę smutno, trochę nostalgicznie. Ileż to razy pokonywałem tę trasę, ileż to razy machałem "legitką" na szlabanie wjazdowym do portu? Tego nie wiem, natomiast na pewno wiem kiedy zrobiłem to pierwszy raz - 17 marca 2009 roku. Ale zmian warto dokonywać. Nie przypuszczałem pisząc życzenia w swoim ostatnim wpisie z 2014 roku, że dotyczyć będą także mnie samego. :)
Powrót jednak był już zdecydowanie bardziej optymistyczny. Po pierwsze poprawiła się wyraźnie pogoda, było ciepło (10 stopni), a wiatr niemal nie przeszkadzał. Poczułem silną, nieprzepartą chęć brania byka za rogi (co zacznę robić z początkiem lutego). Z pewnością swoje zrobiła piosenka, której dzisiaj słuchałem niemal w kółko podczas tej jazdy do chaty: KLIK
Ale odjazd! Innowacyjny wręcz! A nawet miał wersję 2 drzwiową: http://phototrans.eu/14,37332,0,Autosan_H10_30_KNS_W965.html
A chyba jeszcze lepszy był H-10-35, albowiem powstał tylko w jednej sztuce. Informacje o zezłomowaniu tychże przekraczają możliwości mojej wrażliwości. ;)
mors - zagadek to akurat tu jak na lekarstwo :P Ale ok, chcesz zagadkę, będzie zagadka. Pewien polski producent autobusów w latach osiemdziesiątych wypuścił prototypowy model miejski. Auto miało niespotykany układ drzwi: cztery pary przy standardowej długości nadwozia (ok. 11-12 m). Pytanie brzmi: jaki to producent i jakie oznaczenie nosił ów model? ;)))
Kot - to i Tobie życzę powodzenia oraz "pary" w rękach do trzymania skręconej kierownicy. :)