Od jakiegoś czasu przymierzałem się do przetestowania agnieszkowych kolcowych opon zimowych założonych na unibike`u. Nigdy na czymś takim nie jeździłem. Dzisiaj, podczas spaceru nad Jezioro Szmaragdowe ujawniliśmy warunki wprost idealne do takiej próby. Na drogach i ścieżkach Puszczy Bukowej niepodzielnie królował czysty, żywy lód. Z trudem przemieszczaliśmy się pieszo, ale ponad 6 km udało się przewędrować.
Na podbój rowerowy lasu ruszyłem przed godziną 13. Poza stromiznami (gdzie tylne koło się ślizgało)2 jechało się idealnie. Aż nie chciało mi się wierzyć - gdy zszedłem z roweru na fotostopie nie byłem w stanie utrzymać się na nogach. Podczas jazdy problem znikał, no, może poza fragmentami, gdzie droga była pochyła.
Dotleniłem się, wymęczyłem, po półtorej godziny zadowolony dojechałem do domu. Na obiad. :)
Komentarze (9)
Na obiad była zupa kokosowa i ryż z kurczakiem ;)
A spróbować, jak już wspomniał dornfeld, warto - wrażenia są niezapomniane. :)
Potwierdzam, właśnie na takim lodzie opony kolcowe trzymają się najlepiej. Na dwóch z pewnością można by było jechać na takiej nawierzchni z pełną szybkością. Ale nawet jedna dużo daje, na przodzie opona kolcowa trzyma się tak mocno, że nawet bardzo mocny poślizg tylnej zwykłej opony, nie pozwala na wywrotkę. Ja polecam wszystkim, co prawda zima czasami jest bardzo krótka, ale to zakup na wiele lat, a czasami jedna gleba może być bardziej kosztowna niż cała opona.
Tunia, ja również nie wierzyłem wcześniej, ale dziś zmieniłem zdanie. Była gołoledź, a rower trzymał się jak przyklejony. No, może poza odcinkami, gdzie nawierzchnia była mocno nachylona. Dużo większy komfort niż na "gołych" gumach. :)