Rano podróż zleciała bardzo szybko. Resztki huraganowego wiatru z wczoraj pchały przy temperaturze +1 mocno na wschód, prosto do pracy.
W drodze powrotnej chciałem zajechać do mechanika, odebrać auto. Okazało się jednak, że musiałbym u niego czekać ponad godzinę, więc zdecydowałem się po drodze zahaczyć o dom. Tamże obiad.
Potem już migiem, z wiatrem do Wielgowa. Po drodze fotografuję niedawno zakończoną inwestycję, czyli szybki tramwaj. Póki co bezużyteczny, bo torowisko doprowadzające do nowej linii jest w głębokiej rozsypce (czyt. remoncie). Ale jak już zrobią...
Komentarze (9)
mors - by tradycji stało się zadość: APELUJĘ DO CIEBIE! ;)
MLJ - w zimie jeżdżę bez, bo nie mieści się na mój łeb przystrojony w kominiarkę ;)
4gotten: nieraz zastanawiałem się czy Ciebie spotkam, ponadto zawsze wypatruję Ciebie na Pyrzyckim, ale bezskutecznie :) W Stargardzie się nie opłaca, bo przygodę z Witkowem wkrótce zakończę ;)
Dopiero teraz się zorientowałem, że jeździsz niemal pod moimi oknami. Że też nie spotkaliśmy się nigdy rano kiedy jeżdżę po bułki do piekarni "Bagietka". A tak w ogóle to nie lepiej zamieszkać w Stargardzie?