Witkowo (komunikacyjnie)

Czwartek, 23 kwietnia 2015 · Komentarze(18)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(BUKOWE-Klęskowo-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-Stargard-Witkowo-Stargard-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec-Niedźwiedź-SZCZECIN(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Słoneczne-Klęskowo-BUKOWE)

Rano dojazd bardzo szybki, popadam w rutynę, a przez to, w sumie paradoksalnie, trasa mija mi jak z bicza strzelił. Nawet nie zauważam gdy osiągam opłotki Stargardu Szczecińskiego. Ożywiam się po skontrolowaniu średniej - ponad 24 km/h, co jak na mnie w ostatnim czasie jest sporo. Wyjaśniło się wszystko "na powrocie", gdy prosto w pysk dostałem strzała od wiatru. Od samego Witkowa, a tam wieje szczególnie, nie wiem, może jestem zrażony do tego miejsca, ale mam wrażenie, że tam, na tych odsłoniętych polach zawsze jedzie się pod wiatr - i rano do pracy, i potem, gdy jadę do domu. A więc wichura. I tak aż do Niedźwiedzia, gdzie urozmaicam sobie podróż złapaniem kapcia. Szybki tel. do A., która zeznaje, że do punktu zbornego zostało jej ca. 3 km. Zabieram się przeto za wymianę - okazało się, że puściła stara łatka, dlatego powietrze schodziło dość wolno. Przy okazji dokonałem jednak lustracji wnętrza opony i znalazłem tamże jakiś stary, lekko odstający kolec. Naturalnie usuwam go.

Po założeniu koła ruszam dalej, ponownie przypominając sobie o tym wstrętnym wietrzysku. Na granicy lasu, ale już w Niedźwiedziu czeka Jedyna. Z wiktuałami pod postacią banana, którego dosłownie pożeram, bo się pod ten wiatr zmachałem oraz butelki zimnej (!) coli. Pyszota. Potem jazda przez las, spokojna, bo dużo kopnego piachu. Przelot przez główną ulicę Zdunowa, czyli Bałtycką. Następnie na skrzyżowaniu, gdzie odbija się ostro w lewo, w Tczewską uprzedzam Ukochaną: "zobaczysz, jak teraz dostaniemy w kość przez ten wiatER", a A. jeszcze nie wie jak wieje, bo pod wiatr dziś nie jechała. Skręcamy, wiatr zaczyna szaleć, a ja patrzę i oczom nie wierzę, bo A. mnie wyprzedza, markując ręką ruchy, że niby ziewa (sic!) ;))) i zaczyna mi odjeżdżać. Siadam na koło i tak po chamsku wiozę się te 25-26 km/h aż do tego miejsca, gdzie zaczyna się las. Ale to nie koniec. Po chwili domyślam się, że odezwał się w niej instynkt pościgu, bo przed nami jedzie sobie jakiś rowerzysta. Przed skrętem do strefy ekonomicznej Dunikowo jest już łyknięty. Docieramy do wiaduktu nad A6, a eranis nie odpuszcza i napiera dalej. Ja też, bo co mi zostało. Facet z tyłu za nami, jakieś 40-50 m i też się spina, ale potem odpuszcza. Takie ekscesy trwały aż do skrzyżowania z Goleniowską. Bo potem to już spokojnie, przez Real do domu. A tam rozwalający na łopatki obiad - stosowną fotografię przedkładam ;)




Komentarze (18)

Jurek, ja wiem, że wypity, bo wypił, albo napity, bo się napił ;))) Po prostu nie przepadam za tym określeniem, wolę znacznie fajniejsze, tu ukłon w stronę morskiego, "dziabnięty".

Przy okazji, "wypiwszy" oczywiście też czasem stosuję. :)

A cytat z Kogla-mogla - poezja! :)

michuss 12:29 czwartek, 30 kwietnia 2015

Michuss: Wypity - bo wypił. To prosta konsekwencja zdarzenia, polegającego na wypiciu:) Żartobliwą pochodną słowa wypity, które nota bene też jest słownym żartem, jest też określenie "wypiwszy" i nie ma co się na poważnie nad tym żżymać.
Napity - bo się napił. I tu kłania się cytat z Kogla - mogla "U nas w Grabowie jeden jechał motorem i nie był pijany, tak trochę był napity- jak to przed drogą, ale żeby pijany to nie i całkowicie się zabił!"
O słowie n...bany, nie wypowiadam się.

yurek55 08:29 czwartek, 30 kwietnia 2015

Miałem pytać Eranis, do kogóż była jej kwestia, no ale skoro Michaił sam poczuł się wywołany do tablicy... ;)

PS. moja alternatywna propozycja sformułowania w przedmiotowej sprawie to "dziabnięty". ;)

mors 23:19 środa, 29 kwietnia 2015

Epoka ta sama chyba, no bo jednak nie "naje*ani" jak to mawiają dzisiaj młodzi ludzie... ;)

michuss 16:43 środa, 29 kwietnia 2015

"Podpity"? Tak. "Lekko rozbawiony"? Czemu nie. "Niedysponowany"? Jak najbardziej. Ale nie "wypity". Taki fioł. :P

michuss 15:33 poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ty się lepiej rozwiń na PW w obszarze zaległości. ;p

mors 14:32 poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Nie znoszę określenia "wypity".

michuss 10:12 poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Eranis - no comments. ;)
Poza tym, wszystko Ci się pokićkało, wypity to był tylko ten rowerzysta, coście go zmasakrowali:
"Przed skrętem do strefy ekonomicznej Dunikowo jest już łyknięty."

mors 20:59 sobota, 25 kwietnia 2015

120? Chyba mniej... ;)

michuss 05:21 sobota, 25 kwietnia 2015

Prowianty, obiadki, Michał uważaj bo rower tylko do 120 kg wagi rowerzysty jest przygotowany :D

Trendix 23:17 piątek, 24 kwietnia 2015

mors - no comments... ;)

Jurek, porcje zostały jakiś czas temu zmniejszone na moją wyraźną prośbę. :)

michuss 08:12 piątek, 24 kwietnia 2015

Obiad wygląda smakowicie, ale dla mnie malizną pachnie. To jakaś dziecięca porcja.

yurek55 20:58 czwartek, 23 kwietnia 2015

W starym piecu diabeł pali... ;)))

mors 19:41 czwartek, 23 kwietnia 2015
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!